Tatry zimą z maluchem - rady mamy i taty

GÓRY – W POSZUKIWANIU ZIMY

Witajcie! Pamiętacie mnie z mojej pierwszej podróży do Wrocławia i wczasów nad morzem? Dziś chciałbym Wam opowiedzieć, jak rodzice zabrali mnie w góry, by szukać zimy.

Wycieczka z maluchem w Tatry

Moja mama opowiadała mi o śniegu, białych szczytach, sankach i narciarzach. To wszystko było dla mnie nowe i już nie mogłem się doczekać, kiedy będę mógł w końcu zobaczyć góry. To ma być moja nagroda, że tak dzielnie zniosłem podróż do Wrocławia, o której Wam już opowiadałem.

W końcu nadszedł długo wyczekiwany przeze mnie dzień… Mama spakowała nasze walizki, ja do swojej torby schowałem kilka ulubionych zabawek, a tato to wszystko załadował do naszego samochodu. Jednak my jeszcze do niego nie wsiedliśmy - poszliśmy spać! Hmm… to my jeszcze nie jedziemy?

Długo nie mogłem zasnąć, bo marzyłem o zaśnieżonych szczytach i tych sankach, co je tato spakował do samochodu… Mama kolejny już raz opowiadała mi o tym, co zobaczymy na wycieczce. Jej spokojny głos pozwolił mi śnić o śnieżnych przygodach…

Długo jednak nie pospałem, bo w środku nocy rodzice mnie zbudzili. Tato zarządził – „Wyjeżdżamy”. Wsiedliśmy do samochodu, aby rozpocząć nową przygodę. Muzyka, która płynęła z głośników oraz kołysanie mknącego po polskich drogach auta pozwoliły mi znów zasnąć…

RADA TATY

Postanowiliśmy wyjechać nocą, ok. godziny 3:00, by uniknąć korków oraz większą część trasy pokonać, gdy nasz synek będzie spał. Do przejechania mieliśmy blisko 700 km. Z ponadrocznym dzieckiem podróż wymaga większej cierpliwości oraz większej pomysłowości w zabawach. Jednak, jak zawsze u nas, w kryzysowych momentach super sprawdziła się muzyka klasyczna.

RADA MAMY

Pakując walizki na wyjazd z rocznym dzieckiem, pozwólmy mu zdecydować, jakie zabawki chciałoby wziąć. Oczywiście w ramach rozsądku – tak, żeby dziecko nie spakowało pół pokoju . Pamiętajmy o jego ulubionej maskotce i kocyku oraz o przekąskach. My zawsze mamy w samochodzie wspomnianą już przez Męża płytę z muzyką klasyczna, piosenki dla dzieci, które wspólnie śpiewamy, jedną zabawkę interaktywną i mnóstwo uwielbianych przez Wojtusia książek. Idealnie w podróży sprawdzą się książeczki z „bajerami”, czyli książeczki dotykowe, z otwieranymi okienkami, z naklejkami czy seria „przesuń paluszkiem” – na dłużej zaciekawią dziecko.

Pamiętajmy również o przerwach w trakcie podróży z dzieckiem, które powinniśmy robić co 2-3 h.

 

PODRÓŻ W TATRY

Obudziłem się nad ranem ze strasznym bólem w buzi… wciąż jechaliśmy. Mama, gdy opowiadała mi o górach, wspominała ze podróż będzie bardzo daleka, a mnie coraz bardziej bolało. Na szczęście tato znalazł szybko miejsce na postój. Stało się to, czego mama obawiała się najbardziej - znów zaczęły mi rosnąć zęby - i to cała gromada! Pewnie z tych emocji… Mama była przerażona i już chciała wracać do domu, ale tato opanował całą sytuację i szybko podał mi lek przeciwbólowy.

Zjedliśmy śniadanie, ja poczułem się już lepiej, chociaż nie miałem apetytu. Jeszcze sporo kilometrów zostało nam do przejechania, więc ruszyliśmy dalej… Lekarstwo, które dostałem, zrobiło swoje i znów zasnąłem… Budziłem się co 2-3 h na przerwę i chwilę zabawy, ale czułem się coraz gorzej…

RADA MAMY

Wybierając się w podróż, w szczególności z małym dzieckiem, warto zaopatrzyć się w apteczkę z najpotrzebniejszymi lekarstwami, w której powinny się znaleźć m.in. lekarstwa przeciwgorączkowe i przeciwbólowe, elektrolity dla niemowląt, plasterki i kremy na alergię oraz inne, które będziecie uważać za potrzebne.

Wyjazd planowaliśmy od dawna, więc nie wiedzieliśmy, jaka będzie kondycja naszego synka. Pech chciał, że akurat w tym okresie zaczęły wyrzynać mu się kolejne zęby - i to kilka naraz - tych najbardziej bolących czwórek i trójek. Jednak przy pomocy środków przeciwbólowych oraz nowego, ciekawego otoczenia przetrwaliśmy ten czas. Oczywiście nie obyło się bez stresu i nerwów, ale to nie była wielka choroba i myślę, że klimat górski pozytywnie wpłynął na naszego synka – w domu zapewne byłby bardziej marudny…

 

CZĘSTOCHOWA

W końcu zatrzymaliśmy się na dłuższy postój. Rodzice chcieli mi pokazać Częstochowę, a właściwie to Jasną Górę. Pewnie wiecie, że jest to największe sanktuarium religijne w Polsce! Spacerkiem udaliśmy się do kaplicy, gdzie wisi obraz Czarnej Madonny Królowej Polski. Po drodze zatrzymaliśmy się przy szopce, gdzie w tradycyjnej, góralskiej chatce znajdowały się figury Świętej Rodziny.

Zwiedzamy Częstochowę z dzieckiem
Przed tradycyjną, góralską szopką

Kaplica z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej była pięknie ustrojona choinkami, które wisiały pod sufitem! Mama mi wyjaśniła, że to pewnie dlatego, aby więcej ludzi się zmieściło, gdyż kaplica jest bardzo malutka, a do Matki Boskiej przychodzi bardzo wielu pielgrzymów.

Chwilę się pomodliliśmy i przeszliśmy do Bazyliki Jasnogórskiej. Ależ tam było pięknie! I jaka ona jest ogromna! Cała w złocie! Przeszliśmy się po niej, podziwiając pięknie barokowe wnętrze i przystrojone choinki.

Następnie udaliśmy się na zewnątrz, by pospacerować po murach obronnych klasztoru. Wiecie, co widziałem na tych murach? Najprawdziwszą armatę! Mama opowiedziała mi, że legenda głosi, iż bardzo dawno temu, w czasie tzw. potopu szwedzkiego, źli ludzie chcieli przejąć klasztor na Jasnej Górze. Jednak dzielni zakonnicy pod wodzą ojca Kordeckiego i z pomocą Matki Boskiej po heroicznej walce obronili klasztor. Stąd też, na murach obronnych Jasnej Góry znajdują się armaty, które przypominają o dawnych czasach.

Spacerkiem ruszyliśmy dalej i podziwialiśmy widoki z murów obronnych Jasnej Góry. Jako że nie było kolejek, wstąpiliśmy jeszcze do Skarbca, gdzie zgromadzona jest biżuteria, drogocenne monstrancje oraz bogato zdobione ornaty. Mama była zachwycona, ale mnie nie bardzo się tam podobało. Poza tym znów zaczynały boleć mnie dziąsła, dlatego szybko wróciliśmy do samochodu i ruszyliśmy w dalszą drogę. Ja, po przyjęciu kolejnej porcji lekarstwa, znów zasnąłem…

RADA TATY

Jeżeli wybieracie się do Częstochowy, samochód warto zaparkować na parkingu tuż przy murach Jasnej Góry, na ulicy Klasztornej. Opłata za parkowanie jest, ale „co łaska”. Każdy płaci według własnego uznania, a aby zobaczyć sanktuarium, wystarczy przejść kilka kroków.

RADA MAMY

Ze względu na złe samopoczucie Wojtusia, pobyt na Jasnej Górze ograniczyliśmy do minimum. Ale jeżeli wybieracie się z trochę starszymi dziećmi, w szczególności małymi rycerzami, warto zajrzeć do Sali Rycerskiej - Arsenału, gdzie niegdyś przechowywano broń oraz do Skarbca Pamięci Narodu, w którym znajduje się m. in. ekspozycja dawnej broni oraz pamiątki związane z wydarzeniami wojennymi na Jasnej Górze.

Ciekawym doświadczeniem może być również wspięcie się po ponad 500 schodach na Jasnogórską wieżę, która jest jedną z najwyższych wież kościelnych w Polsce. Rozpościerają się stamtąd piękne widoki na panoramę Częstochowy.

 

W KOŃCU W PENSJONACIE

Gdy dotarliśmy na miejsce, było już ciemno. Jednak Pensjonat Reymontówka był ślicznie oświetlony.

W recepcji powitał nas miły Pan, podał klucze, zaprosił rano na śniadanie i już mogliśmy się rozkoszować wypoczynkiem. Pokój był śliczny i bardzo czysty.

Tata wziął nasze walizki, szybko się rozpakowaliśmy i już mieliśmy wychodzić coś zjeść, gdy znów dopadł mnie ból i mama zdecydowała że zostajemy w pokoju. Tata tylko szybko wyskoczył po jakieś jedzenie. Ja po kolejnej porcji leków znów zasnąłem i już tak spałem aż do rana, z małymi pobudkami na mleczko.

Odpoczywamy w pokoju w pensjonacie
Kościelisko - Pensjonat Reymontówka

 

♦  ♦  ♦  ♦  ♦

Czytasz artykuł w portalu Dzieciochatki.pl - Miejsca Przyjazne Dzieciom

NOCLEGI POLECANE PRZEZ RODZICÓW: 
>>KLIKNIJ TU<<

♦  ♦  ♦  ♦  ♦


RADA TATY

Nasza podróż prowadziła praktycznie przez całą Polskę, więc jechaliśmy przeważnie drogami krajowymi. Pogodę mieliśmy dobrą, ale im byliśmy bliżej gór, tym śniegu było więcej – ale niestety topił się. Gdy zbliżaliśmy się do miejsca docelowego – Kościeliska, na „zakopiance” pojawiły się korki. Nasz GPS, chcąc nam ułatwić życie i skrócić naszą podróż o 10 min. pokazał alternatywną trasę. Z tego względu, że byliśmy już zmęczeni, niewiele myśląc odbiliśmy z głównej drogi.

I to był błąd! Droga, w którą skręciliśmy, była bardzo wąska – ledwo mieścił się na niej jeden samochód, prowadziła dość stromo w dół. W górach jest niepisana zasada, iż jadący pod górę mają pierwszeństwo, a że ruch był spory, wciąż przepuszczaliśmy samochody. W końcu zrobił się zator, ktoś wjechał na pole i ugrzązł. Zamiast skrócić sobie drogę, wydłużyliśmy podróż o dobre pół godziny.

Na szczęście udało nam się wrócić na słynną „zakopiankę” i już nigdy więcej nie korzystaliśmy z alternatywnych tras proponowanych przez nasz GPS.


RADA MAMY

Pobyt w Pensjonacie Reymontówka był naszą nagrodą w konkursie „Polska z dziećmi”, organizowanym przez portal dzieciochatki.pl za opowieść o podróży Wojtka do Wrocławia.

Pensjonat Reymontówka jest fantastyczny i jak najbardziej polecamy go wszystkim rodzinom z dziećmi! Przede wszystkim czyściutko i cieplutko! Obsługa przemiła, śniadania przepyszne, w pokojach wszystko, co jest niezbędne, włącznie z fantastycznym widokiem na góry.

Na miejscu dostępne są łóżeczka turystyczne dla najmłodszych, a na stołówce krzesełka do karmienia. Na terenie obiektu mieści się sala zabaw, a na zewnątrz były ogólnodostępne sanki.

Właściciele obiektu zadbali o najmniejszy szczegół. Tak, aby duzi, a w szczególności ci najmniejsi, czuli się tu komfortowo. W pobliżu znajduje się sklep, przystanek autobusowy oraz restauracje.


Następny dzień przywitał nas pięknym słońcem. Widok zza okien Pensjonatu Reymontówka zapierał dech w piersiach – mogliśmy podziwiać piękne, ośnieżone góry. Ja już czułem się lepiej. Szybko się wyszykowaliśmy i zeszliśmy na śniadanie. Jeszcze nie miałem apetytu – wiecie, jak w buzi rośnie pięć zębów i wszystko boli, to się nie chce jeść. Ale rodzicie rozkoszowali się pysznym śniadankiem.

Po śniadaniu szybko spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i pojechaliśmy wędrować po górach, a właściwie to po dolinach.

Widok na Tatry
Widok zza okien pensjonatu po kilku godzinach
Ten sam widok w odstępie kilku godzin

 

DOLINA CHOCHOŁOWSKA Z MALUCHEM

Tata zawiózł nas do Doliny Chochołowskiej. Zaparkowaliśmy praktycznie pod samym wejściem do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Na szczęście, mimo dodatniej temperatury, śniegu było jeszcze pod dostatkiem. Wzięliśmy sanki i w drogę! Hmm… sanki, cóż to za pojazd? Jakoś tak nisko się siedzi i coś skrzypi pod płozami… oj to chyba nie dla mnie… dobrze, że tata miał w plecaku nosidło. Tak, w nosidle czuję się bezpieczniej, a poza tym jestem blisko mamy, która ukoi mój ból - bo znów czuję się coraz gorzej…

Tak więc sanki jechały sobie puste, a ja z mamą wędrowałem w nosidle. Szum Chochołowskiego Potoku i bliskość mamy pozwoliły mi spokojnie zasnąć. Ale rodzice zdążyli mi jeszcze opowiedzieć o miejscu, w którym się znajdowaliśmy.

Wycieczka z dzieckiem do Tatrzańskiego Parku Narodowego
Dolina Chochołowska - podziwiamy widok na potok

Czy wiecie że, Dolina Chochołowska jest najdłuższą i największą doliną w Tatrach? Rodzice twierdzą, że jedną z piękniejszych. Rosną tutaj ogromne świerki, a wiosną polany pokryte są krokusami. To musi być piękny widok! My widzieliśmy tylko śnieg wink. Można spotkać tutaj niedźwiedzia lub jelenia, ale ja zobaczyłem tylko koniki, które ciągnęły sanie.

Jednak nasz leniwy spacer szybko się skończył… Musieliśmy uciekać, gdyż pogoda nam się popsuła… Poranne piękne słońce zniknęło za chmurami i zerwał się silny wiatr, który kurzył śniegiem w oczy. Ja już prawie zasypiałem, ale zdążyłem jeszcze usłyszeć, że pogoda w górach jest bardzo nieprzewidywalna i zmienia się z minuty na minutę. Dlatego warto być przygotowanym na każdą ewentualność...


RADA TATY

Będąc na wyjeździe, w szczególności w górach, gdzie pogoda lubi płatać figle, zawsze sprawdzamy prognozę pogody, jaka będzie danego dnia.

Pozwala to dobrze się przygotować na każdą ewentualność. Niestety tego dnia zapomnieliśmy to zrobić i zauroczeni pięknym słońcem, szybko wyruszyliśmy wędrować po Dolinie Chochołowskiej… Na szczęście nie odeszliśmy zbyt daleko, gdy pogoda zaczynała się psuć i spokojnie mogliśmy wrócić do samochodu.

Będąc w górach, do atrakcji turystycznych najszybciej dotrzemy busami, które są tam bardzo powszechne i jeżdżą przeważnie co 15 minut lub samochodem. Z tego względu, że byliśmy w okresie mało obleganym przez turystów, wybraliśmy tą drugą opcję. Parkingi były praktycznie puste i kosztowały grosze. Wyjazdy poza sezonem mają swoje plusy - turystów jest niewielu, więc szybko można znaleźć miejsce parkingowe, nie ma kolejek, a na zdjęciach nie pojawiają się tzw. „mistrzowie drugiego planu”


RADA MAMY

Dolina Chochołowska jest idealnym miejscem na spacer z dziećmi. Warto zabrać ze sobą zimą sanki, a gdy brak śniegu - dobry wózek spacerowy. Z tzw. „parasolką” raczej bym nie ryzykowała, ale spacerówka z dużymi, pompowanymi kołami powinna sobie poradzić z tą trasą.

Będąc w jakiejś restauracji, natknęłam się na ulotkę z ciekawą mapą, gdzie zaznaczone są szlaki dostępne dla „wózkowiczów”. Tak więc z „małymi zmotoryzowanymi brzdącami” według tej mapy możemy wybrać się do Doliny Białki, przejdziemy fragment Doliny Chochołowskiej i Doliny Kościeliskiej. Jednak ja polecam zainwestowanie w dobre nosidło ergonomiczne lub jego wypożyczenie – z nim przemierzymy więcej szlaków.

 

LENIUCHUJEMY W POKOJU

Obudziłem się, gdy wchodziliśmy do restauracji, żeby zjeść obiadek. Mama miała nadzieję, że posmakuje mi rosołek, ale ja wolałem mleczko… Rodzice delektowali się zamówionym posiłkiem, a ja mogłem się pobawić w kąciku z zabawkami. Było tam mnóstwo książek, które tak lubię, więc miałem co oglądać ;-)

Później wróciliśmy do Pensjonatu. W planach mieliśmy jeszcze spacer po Kościelisku. Potem rodzice chcieli mnie zabrać do sauny i jacuzzi, które są na terenie Pensjonatu Reymontówka, ale znów zaczęły mi dokuczać zęby i zrezygnowaliśmy z tych atrakcji. Ależ rodzice muszą mnie kochać!

Resztę dnia spędziliśmy na zabawach w sali zabaw i harcach w pokoju. Najbardziej podobało mi się malowanie kredą na takiej ogromnej tablicy i to, jak mama z łóżeczka zrobiła mi namiot! Schowałem tam wszystkie moje zabawki i bawiłem się z rodzicami w ganianego i w „a kuku!”. To był fajny, rodzinnie spędzony czas. W końcu nastała noc. Trzeba było zregenerować siły na następny dzień pełen wrażeń!


RADA MAMY

Czasami, dla dobra dziecka i jego komfortu psychicznego, warto zrezygnować z pewnych atrakcji. W planach mieliśmy zwiedzanie Kościeliska – bo podobno to urocza miejscowość oraz seans w jacuzzi i saunie. Jednak widzieliśmy, że nasz synek niekoniecznie dobrze się czuje, więc zostaliśmy w Pensjonacie, ale to był dobrze spędzony czas, który minął nam na zabawach.

A gdzie na obiad w Kościelisku? My polecamy Karczmę Polany – pyszna herbatka zimowa (jako że jestem jeszcze mamą karmiącą – bez wkładki alkoholowej ) i bardzo smaczny rosołek z kluseczkami dla dzieci. Mają również niezły kącik do zabawy.

A gdy Wasze dzieci z różnych względów nie będą chciały zjeść obiadku, zawsze proście obsługę o zapakowanie jedzenia na wynos – może Wasze latorośle później nabiorą chęci na jedzenie.

 

♦  ♦  ♦  ♦  ♦

Poszukujecie dobrych, sprawdzonych noclegów w okolicy? Znajdziecie je tutaj: >>Noclegi dla Rodzin w Tatrach<<

♦  ♦  ♦  ♦  ♦

 

WYCIECZKA NA SŁOWACJĘ I POWRÓT

Kolejnego dnia musieliśmy opuścić już Pensjonat Reymontówka, ale jeszcze nie wyjeżdżaliśmy z Tatr. Szybko spakowaliśmy walizki, zjedliśmy pyszne śniadanie. Ja dalej nie miałem apetytu, ale czułem się już coraz lepiej. Pożegnaliśmy się z obsługą pensjonatu i ruszyliśmy w drogę.

Rodzice ustalili, że dziś wyjedziemy poza granice naszego państwa! Pojechaliśmy na Słowację! Jakże byłem ciekawy tego innego kraju. Jeszcze nigdy nie byłem za granicą! Przekroczyliśmy granicę Polski, ale nic się nie zmieniło – krajobraz był taki sam.

Dopiero gdy wjechaliśmy do pierwszej miejscowości , w oczy rzuciła mi się inna zabudowa niż w Polsce. U nas w górach dominują drewniane, góralskie domki ze stromymi dachami. Na Słowacji głównie są domy murowane, i takie dachy mają jakieś inne… A w miasteczkach, które mijaliśmy, miałem wrażenie, że życie płynie dużo wolniej i spokojniej. Rodzice twierdzą, że nie ma takiej komercji, jak u nas…

Mieliśmy do przejechania ok. 100 km, więc uciąłem sobie drzemkę. Obudziłem się, gdy byliśmy już na miejscu. Przyjechaliśmy do małej uroczej miejscowości Orawskie Podzamcze (Orawsky Podzamok), gdzie w niezwykle malowniczym miejscu znajduje się średniowieczny zamek, zwany Zamkiem Orawskim.

Podobno jest to jeden z najpiękniejszych zamków na Słowacji. Góruje on nad miasteczkiem, niczym „orle gniazdo” zbudowane na skale. Kupiliśmy bilety i ruszyliśmy w górę. Aby dostać się do bramy zamku trzeba pokonać dość stromą drogę. Sam na nogach pewnie bym nie dał rady, ale mama oczywiście miała przy sobie nosidło. Ja się wcale nie zmęczyłem, ale mama się zasapała ;-).

Gdy weszliśmy na górę, naszym oczom ukazały się ogromne drzwi z małym smokiem! Mama mi wyjaśniła, że ten smok to kołatka do drzwi zamku. Zastukałem kilka razy, ale nikt nie chciał mi otworzyć… Musieliśmy czekać na przewodnika, żeby wejść na teren zamku. Czekanie mi się dłużyło i nudziło, smok przestał już mnie ciekawić, wokół gromadziło się coraz więcej ludzi mówiących jakimś dziwnym językiem… zacząłem czuć się nieswojo…

W końcu przyszła Pani przewodnik. Otworzyła drzwi z kołatką w kształcie smoka i weszliśmy na teren zamku. Pani przewodnik zaczęła opowiadać historię zamku, ale nie mówiła ona po polsku i nie bardzo mi się to podobało.. Nic nie rozumiałem. Coraz bardziej się denerwowałem i bałem. Chociaż mama była blisko, to nie potrafiła mnie uspokoić… Nic mnie nie ciekawiło… W końcu rozkrzyczałem się na dobre i mama zabrała mnie z tego miejsca…

Tata został, by dokończyć zwiedzanie, a my przeszliśmy się uliczkami małej miejscowości, w której się znajdowaliśmy. A jak już zmarzliśmy, to schroniliśmy się w samochodzie. Czas minął nam na zabawie.

W końcu przyszedł tato. Opowiedział nam co widział – największe wrażenie zrobiły na nim ściany wmurowane w skały i widoki, jakie rozpościerały się z najwyższego miejsca na zamku. Opowiadał też o zawiłej historii zamku, ale to dla mnie było za trudne.

Dlatego tato przedstawił mi legendę związaną z tym miejscem. Głosi ona, iż pewien człowiek tak był zachwycony krajobrazem, który się tu rozpościera, że zaprzedał duszę diabłu, by ten zbudował mu zamek. Miał na to siedem dni. Diabeł ruszył do roboty, a ów człowiek, gdy mury pięły się coraz wyżej i wyżej, coraz bardziej obawiał się o życie wieczne swojej duszy. Dlatego zaczął modlić się do Boga, by zamek nie został ukończony. Bóg go wysłuchał i ostatniego dnia, gdy diabeł niósł na górę ostatni już kamień, strącił ten kamień do rzeki, a zamek nie został ukończony i tym samym dusza człowieka nie została zaprzedana diabłu. Człowiek dokończył zamek i żył w nim długo i szczęśliwie.

Zwiedzamy Zamek Orawski z dzieckiem
Wyjazd na Słowację z dzieckiem

W końcu ruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Zatrzymaliśmy się tylko jeszcze w sklepie, aby zrobić zakupy. Rodzice mówią, iż ze Słowacji trzeba przywieźć pyszną czekoladę Studentska oraz musztardę, która tam podobno jest najlepsza.


RADA TATY

Będąc na wypoczynku w okolicach Zakopanego, warto wybrać się na pobliską Słowację. Ten kraj ma nam wiele do zaoferowania. Z miejsc, które widzieliśmy, polecamy Bielańską Jaskinię, Kiezmarok (do tej miejscowości prowadzi piękna, widokowa trasa), Łomnicki Szczyt (z trasami narciarskimi, można też na niego wjechać kolejką, ale warto wcześniej sprawdzić w Internecie, czy kursuje) oraz zamek w Orawskim Podzamczu. A będąc w pobliskich Pieninach, warto wybrać się na wycieczką pieszo-wózkową / rowerową /saneczkową ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru, znajdującego się po Słowackiej stronie.

Słowacja, jaką my znamy, to bardzo spokojny kraj, w którym komercja chyba ograniczona jest do minimum. Drogi ekspresowe, którymi się poruszaliśmy, były puste! A w miejscowości, którą zwiedzaliśmy w tym roku, był tylko jeden, niewielki kram z pamiątkami. Takie spokojne miejsca to my lubimy …


RADA MAMY

Ze Słowacji zawsze przywozimy sobie czekoladę Studentska oraz… musztardę Horcica. Chociaż te dwie rzeczy spokojnie kupimy w Polsce, to te przywiezione ze Słowacji smakują jakoś lepiej

 

Pozdrawiamy MMW

Magdalena Pajor

 

Przeczytałeś artykuł w portalu Dzieciochatki.pl - Miejsca Przyjazne Dzieciom

POLECANE NOCLEGI PRZYJAZNE DZIECIOM: 
>>KLIKNIJ TU<<



Więcej ciekawych artykułów o podróżowaniu z dziećmi po Polsce tutaj:

WAKACJE Z DZIEĆMI

 
CIEKAWE MIEJSCA NA WYPRAWY Z DZIEĆMI

 NIEZBĘDNIK PODRÓŻUJĄCEGO Z DZIECKIEM

Jeśli podoba Ci się nasz artykuł lub masz do niego uwagi, zostaw komentarz poniżej.

 

 

Chronione przez Copyscape


WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Portal DziecioChatki.pl


Podziel się ze znajomymi
Wyszukiwarka noclegów przyjaznych dzieciom
Gdzie chcesz spędzić wakacje z dzieckiem?
Sprawdziliśmy dla Was
Ostatnio dodane miejsca przyjazne dzieciom
Dodaj komentarz
Administratorem Państwa danych osobowych zebranych w trakcie korespondencji z wykorzystaniem formularza kontaktowego jest CREONET Hanna Wróbel z siedzibą w Ostrowie Wielkopolskim, przy ul. Wysockiej 1, 63-400, e-mail: dzieciochatki@op.pl. Dane osobowe mogą być przetwarzane w celach: realizacji czynności przed zawarciem umowy lub realizacji umowy, przedstawienia oferty handlowej, odpowiedzi na Państwa pytania – w zależności od treści Państwa wiadomości. Podstawą przetwarzania danych osobowych jest artykuł 6 ust. 1 lit. b Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (RODO), tj. realizacja umowy lub podjęcie czynności przed zawarciem umowy, artykuł 6 ust. 1 lit. a RODO, tj. Państwa zgoda, artykuł 6 ust. 1 lit. f, tj. prawnie uzasadniony interes administratora – chęć odpowiedzi na Państwa pytania i wątpliwości. Dane osobowe będą przetwarzane przez okres niezbędny do realizacji celu przetwarzania, tj. do zawarcia umowy, przedstawienia oferty handlowej, udzielenia odpowiedzi na Państwa pytania lub wątpliwości i mogą być przechowywane do upływu okresu realizacji umowy i przedawnienia roszczeń z umowy. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane ma prawo dostępu do danych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz prawo do przenoszenia danych osobowych, z zastrzeżeniem, że prawo do przenoszenia danych osobowych dotyczy wyłącznie danych przetwarzanych w sposób wyłącznie zautomatyzowany. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane na podstawie zgody, ma prawo do jej odwołania w każdym czasie, bez uszczerbku dla przetwarzania danych osobowych przed odwołaniem zgody. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane ma prawo wniesienia skargi do właściwego organu nadzorczego. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak brak ich podania spowoduje niemożność realizacji umowy, podjęcia czynności przed zawarciem umowy, przedstawienia oferty handlowej, odpowiedzi na pytania lub wątpliwości.
Polecane artykuły
Wakacje z dziećmi