Rodzinna wyprawa w Góry Stołowe

RODZINNA WYPRAWA W GÓRY STOŁOWE
CZYLI MAMA, TATA, SYN, CÓRKA STARSZA
I CÓRKA MŁODSZA WYRUSZAJĄ NA SZLAK

14.08.2018 r. – wyjazd ze Skierniewic w kierunku Gór Stołowych. Przed nami długa i intensywna podróż, w upale i zmęczeniu. Znosimy ją dzielnie, przysłuchując się „Kronikom Narnii”. Dodatkowo, jesteśmy bardzo ciekawi widoku gór, a zwłaszcza tej najważniejszej, tej „naszej” – Szczelińca Wielkiego, który na 3 dni i 3 noce ma się stać naszym domem 😊.

Najlepszy punkt wypadowy na ten najwyższy szczyt Gór Stołowych to miejscowość Karłów. Osoby zmotoryzowane mogą tam zostawić auto na jednym z licznych parkingów, z czego i my korzystamy. W miejscowej restauracji zjadamy jeszcze po rosołku, by nabrać sił do wspinaczki.
Miny mamy nietęgie: z trójką dzieci (lat 8,5, niecałe 7 i niecałe 4), każdy z plecakiem większym lub mniejszym, cięższym lub lżejszym – w zależności od możliwości. Dodatkowo, najmłodsze dziecko z niepełnosprawnością ruchową…

Musimy pokonać najpierw nieznośnie długą, brukowaną alejkę usianą gęsto kramami z „pamiątkami” (to co dzieci lubią najbardziej…), a następnie zmierzyć się z wizją wspięcia na szczyt. Jak to zwykle bywa, wyobraźnia spłatała nam figla i pokonanie tych prawie 700 schodów wydawało nam się niemożliwością, z bagażami i maluchami zwłaszcza. Lecz rzeczywistość okazała się bardziej łaskawa i po ok. 45 minutach bez większych trudności dotarliśmy na SZCZYT.
Byliśmy przeszczęśliwi 😊.

Schronisko na Szczelincu

Schronisko na Szczelińcu zdobyte


Zmęczenie po podróży i emocje wpłynęły jednak na nasz stan psychofizyczny i mimo wielkiego zainteresowania coraz ciekawszą otaczającą nas przyrodą pragnęliśmy jak najszybciej znaleźć się w pokoju i błogo odpocząć. To pierwsze marzenie spełniło się dość szybko – miła obsługa schroniska wskazała nam drogę do naszego pokoju na poddaszu i udzieliła najważniejszych informacji.

Niedługo potrwał nasz relaks, bo czy to powodowani ciekawością, czy też „odświeżeni” czystym, górskim powietrzem zregenerowaliśmy siły (szczególnie ta młodsza część naszej rodziny) i po niecałej godzinie byliśmy gotowi „do drogi”.

Oznaczało to w naszym przypadku obejście trzech tarasów widokowych usytuowanych tuż przy schronisku (roztacza się z nich przepiękna panorama na czeską część Gór Stołowych, a dalej na Karkonosze, Góry Wałbrzyskie i Góry Sowie) oraz częściowe przejście „Ścieżki Skalnej
Rzeźby” mającej swój początek tuż za schroniskiem. Nie ryzykowaliśmy przejścia całości jako że zbliżał się już wieczór. Jednak ta niewielka część, którą przeszliśmy zaostrzyła nasz apetyt na więcej. Z postanowieniem powrotu jutro zawróciliśmy, by z tarasu widokowego podziwiać przepiękny zachód słońca.

 

w gorach z dziecmi

Na skalnej ścieżce 


Nazajutrz, po świetnie przespanej nocy (chyba znów wpływ górskiego powietrza 😊) wróciliśmy na szlak, by podziwiać na własne oczy przecudne formy skalne widziane wcześniej jedynie w atlasach. I tak, na naszej drodze pojawił się Tron Liczyrzepy (legendarnego władcy Karkonoszy), Wielbłąd, Małpolud czy Diabelska Kuchnia. Tuż za nią zagłębiliśmy się z duszą na ramieniu do… Piekiełka - najgłębszej rozpadliny skalnej (25 m) Szczelińca Wielkiego. Wydostaliśmy się z powrotem „na powierzchnię” pokonawszy liczne schody zabezpieczone łańcuchami, które tym bardziej dodawały temu miejscu „uroku”.

Kolejny odcinek „Ścieżki Skalnej Rzeźby” zapewnił nam jeszcze wiele fantastycznych widoków i emocji aż doszliśmy do punktu końcowego i schodów prowadzących w dół. Nieświadomi dokąd one wiodą schodziliśmy ochoczo aż zorientowaliśmy się, że znajdujemy się u podnóża góry w Karłowie… Oznaczało to ponowną wspinaczkę do schroniska i pokonanie tych dokładnie 665 schodów.

Odpoczywając na dole przestudiowaliśmy dokładnie liczne tablice i mapy poznając historię budowy schroniska na Szczelińcu oraz historię pierwszych prób dojścia na szczyt. Kilka ciekawostek podsłuchaliśmy przyglądając się grupom turystów tłumnie zmierzającym na szczyt.

Troszkę ich zdradzimy dla rozbudzenia ciekawości, lecz dociekliwi muszą nieco poszperać, by dowiedzieć się więcej 😊. Kluczową rolę dla tych terenów odegrał Franciszek Pabel – pierwszy przewodnik po Szczelińcu. Zresztą szlak kamiennych schodów prowadzący do schroniska nosi właśnie jego imię. Palmę pierwszeństwa otrzymał również w innej dziedzinie – zagadkę tę wyjaśni jedna z tablic informacyjnych umieszczona już na szczycie. Przysłużył się również płci pięknej. W jaki sposób? Budując kamienne schody aż na szczyt. Łatwo domyślić się dlaczego łącząc kilka faktów w całość.

Samo schronisko, tzw. „Szwajcarka” to obiekt jedyny w swoim rodzaju i otrzymał wiele tytułów „naj”. Jest chociażby jedynym w Polsce schroniskiem bez drogi dojazdowej 😊. Wiele innych „naj” wyjaśnia tablica wyeksponowana na budynku.

Nasze osobiste „naj” nadajemy mu w dziedzinie gastronomii. Po tym jak ponownie pokonaliśmy szlak im. F. Pabla, głodni i zmęczeni czekaliśmy na zamówiony obiad i martwiąc się czy zaspokoi nasze nadzwyczajne apetyty (szczególnie tej młodszej części rodziny), to efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Zaserwowano nam przeogromne i przepyszne porcje gęstej zupy soczewicowej, żurku w chlebie, a na drugie danie do wyboru coś mięsnego lub bez, z surówką, kaszą, ziemniakiem lub frytkami. A wisienką na torcie okazały się porcje gorącej czekolady sączone niespiesznie w trakcie podziwiania przepięknej górskiej panoramy ciągnącej się aż po horyzont. Pogoda nie spłatała nam figla i widoczność mieliśmy dzień w dzień cudowną. W pełni zregenerowaliśmy siły 😊.

 

schronisko gorskie z dziecmi

Żurek w Schronisku


Aż nie do wiary, ale zapragnęliśmy przejść się skalną ścieżką raz jeszcze tego dnia! Jedynie tym razem zdecydowaliśmy wrócić „pod prąd” – tą samą drogą. Więc po wyjściu z „Piekiełka” (ulubiona część maluchów) nacieszyliśmy oczy widokiem zbliżającego się zachodu słońca i zawróciliśmy na zasłużony odpoczynek.

Nie mogliśmy doczekać się już kolejnego dnia – niektórzy wertując menu (jak zwłaszcza syn) i planując co zamówić nazajutrz na śniadanie, a niektórzy wertując mapy (jak zwłaszcza mama) i planując co zobaczymy jutro.

Wybór padł na Błędne Skały, zaskakujący skalny labirynt oddalony od Karłowa zaledwie 8 km. Zainteresowanie turystów tym miejscem przerosło nasze wyobrażenia: długa kolejka samochodów czekająca na wjazd na teren Parku Narodowego Gór Stołowych (opcja płatna dla zmotoryzowanych – obowiązuje ruch wahadłowy, wjazd i wyjazd o konkretnych godzinach) oraz niezliczona rzesza osób stąpających gęsiego szlakiem wśród skał. Nie ma się jednak co dziwić, był 16 sierpnia – sam środek długiego weekendu.

Błędne Skały zauroczyły nas (szczególnie tę młodszą część rodziny) i dostarczyły nie lada emocji kiedy wijąca się tajemniczo ścieżka odsłaniała co i rusz fantastyczne formy skalne (m. in. słynna Kurza Stopka) oraz sekretne i wąskie przejścia. Śmiechu było co niemiara kiedy w jednym z nich utknął tata wraz z plecakiem 😊.

 

Pod Kurza Stopka

Pod Kurzą Stopką


Na zakończenie przechadzki czuliśmy niedosyt, mieliśmy ochotę na jeszcze, na więcej. Był pomysł przejścia labiryntu raz jeszcze, pójścia dalej czerwonym szlakiem w kierunku czeskiego szczytu, skierowania się do przygranicznej Kudowy-Zdrój lub wyprawy do czeskiego Skalnego Miasta. Wybór padł na opcję nr 3, z tym że po miłym spacerze poprzez zawsze piękną Kudowę (niezależnie od pory roku) trafiliśmy do tutejszego Muzeum Zabawek przy ul. Zdrojowej 46B.

W samą porę, by przyłączyć się do warsztatów tworzenia własnych zabawek odbywających się w ramach polsko-czeskiego festiwalu. Tak więc w towarzystwie 2 polskich i 2 czeskich rodzin wyczarowaliśmy takie oto dzieła:

Warsztaty w Kudowi
Warsztaty w Kudowie



Następnie obejrzeliśmy samo muzeum, które nie sposób opuścić zbyt szybko…

Więc strudzeni i znów głodni (bardziej pasowałoby „wiecznie głodni”) wróciliśmy do Karłowa. Po czym niezwykłą siłą woli wspięliśmy się (już po raz trzeci) na szczyt Szczelińca (a pomyśleć, że jeszcze dwa dni temu obawialiśmy się czy to w ogóle będzie możliwe) i rozgościliśmy się w schronisku. Ponownie nasze trudy wynagrodziła obfita i pyszna obiadokolacja, deser w postaci gorącej czekolady i kolejny uroczy zachód słońca 😊.

Nazajutrz po śniadaniu nadszedł niestety moment na opuszczenie tego przemiłego miejsca. Pożegnaliśmy wszystkie kąty, widoki, skałki (zwłaszcza ta młodsza część ekipy – nie obyło się bez ran i guzów niestety) oraz oczywiście sympatycznych pracowników schroniska.

Zapakowani już do auta mocowaliśmy się z decyzją czy od razu ruszamy do kopalni w Nowej Rudzie (to miejsce zaplanowaliśmy zobaczyć w drodze do Skierniewic) czy zbaczamy ciut z drogi, by zobaczyć pobliski Fort Karola. Zgody nie było, a więc tylko mama z dziećmi wspięła się szlakiem. Pozostałości budowli dają wyobrażenie jak dawniej mogła wyglądać ta twierdza, niezwykle umiejętnie wkomponowana w otaczający krajobraz. A z wysokości mieliśmy okazję spojrzeć ostatni raz na przepiękną okolicę.

Obieramy wreszcie kierunek Nowa Ruda (27 km od Karłowa). Dzieci czekają z podekscytowaniem na możliwość zejścia pod ziemię turystyczną trasą kopalni i wyjechania z powrotem autentyczną górniczą kolejką. Wszelkie ich oczekiwania i wyobrażenia zostają zaspokojone w ponad 100 procentach!

 

W kolejce przed muzeum w Nowej Rudzie

W kolejce przed muzeum w Nowej Rudzie 


Co każde pół godziny przewodnik zaprasza do zapoznania się z ekspozycją wyjaśniającą jak te złoża węgla i innych kopalin powstawały, jakie mają zastosowanie, jak kopalnie Nowa Ruda je eksploatowała, jaka jest jej historia, jakie tu mieli górnicy warunki pracy i życia. Wszystko opowiedziane w sposób przystępny dla dzieci, ciekawy, zabawny, a jednocześnie refleksyjny.

Nadszedł czas, by przejść na teren kopalni. Na ten moment młodsza część ekipy czekała z niecierpliwością, m.in. z powodu dodatkowej atrakcji czyli założenia kasków górniczych. Naszej niespełna 4-letniej Uli trafił się malutki z napisem „Kierownik” 😊. Okazało się, że kolor kasku ma swoje znaczenie – temat do zgłębienia dla chętnych. A w samej kopalni czekał na nas duch Skarbek 😊. Czekały także autentyczne maszyny górnicze, które po uruchomieniu (ogromny hałas) dawały wyobrażenie warunków pracy górnika potęgowanych jeszcze wilgocią, ciasnotą, mrokiem panującym wokół… Do tego snute przez przewodnika mroczne historie i nagłe wizyty ducha Skarbka (na zasadzie „pojawia się i znika”) były powodem gęsiej skórki i okrzyków grozy nie tylko u dzieci…

Polecamy wizytę w kopalni Nowa Ruda! Funduje moc emocji i śmiechu, jak też solidną dawkę wiedzy i refleksji.

Natomiast Góry Stołowe okazały się niezwykle trafionym miejscem na rodzinny wyjazd nawet z małymi dziećmi. Już planujemy kolejne górskie eskapady 😊.


Danuta Gawałkiewicz


Podziel się ze znajomymi
Wyszukiwarka noclegów przyjaznych dzieciom
Gdzie chcesz spędzić wakacje z dzieckiem?

Sprawdziliśmy dla Was

Ostatnio dodane miejsca przyjazne dzieciom

Dodaj komentarz

Administratorem Państwa danych osobowych zebranych w trakcie korespondencji z wykorzystaniem formularza kontaktowego jest CREONET Hanna Wróbel z siedzibą w Ostrowie Wielkopolskim, przy ul. Wysockiej 1, 63-400, e-mail: dzieciochatki@op.pl. Dane osobowe mogą być przetwarzane w celach: realizacji czynności przed zawarciem umowy lub realizacji umowy, przedstawienia oferty handlowej, odpowiedzi na Państwa pytania – w zależności od treści Państwa wiadomości. Podstawą przetwarzania danych osobowych jest artykuł 6 ust. 1 lit. b Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (RODO), tj. realizacja umowy lub podjęcie czynności przed zawarciem umowy, artykuł 6 ust. 1 lit. a RODO, tj. Państwa zgoda, artykuł 6 ust. 1 lit. f, tj. prawnie uzasadniony interes administratora – chęć odpowiedzi na Państwa pytania i wątpliwości. Dane osobowe będą przetwarzane przez okres niezbędny do realizacji celu przetwarzania, tj. do zawarcia umowy, przedstawienia oferty handlowej, udzielenia odpowiedzi na Państwa pytania lub wątpliwości i mogą być przechowywane do upływu okresu realizacji umowy i przedawnienia roszczeń z umowy. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane ma prawo dostępu do danych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz prawo do przenoszenia danych osobowych, z zastrzeżeniem, że prawo do przenoszenia danych osobowych dotyczy wyłącznie danych przetwarzanych w sposób wyłącznie zautomatyzowany. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane na podstawie zgody, ma prawo do jej odwołania w każdym czasie, bez uszczerbku dla przetwarzania danych osobowych przed odwołaniem zgody. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane ma prawo wniesienia skargi do właściwego organu nadzorczego. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak brak ich podania spowoduje niemożność realizacji umowy, podjęcia czynności przed zawarciem umowy, przedstawienia oferty handlowej, odpowiedzi na pytania lub wątpliwości.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.