Wakacje z dziećmi w Beskidzie Żywieckim

Beskid Żywiecki – cudze chwalicie, swego nie znacie... Czyli rodzinne wakacje w ciemno...
 
Pierwszy tydzień w przedszkolu to powroty nie tylko do znajomych dzieci, zabawek i ulubionych przedszkolanek, ale również powroty do wspomnień o minionym lecie, do przygód, do miejsc i poznanych ludzi. 
 
Pewnego wrześniowego dnia, zaraz po powrocie z przedszkola, mój podekscytowany syn (6lat) poinformował nas o prośbie cioci przedszkolanki.
- Mamo! A ciocie prosiły, aby przynieść pamiątki z wakacji.
 
To jedno zdanie stało się pretekstem do powrotu pamięcią do dni spędzonych w Beskidzie Żywieckim i rozmowy o naszych wakacjach w ciemno. To pytanie pozwoliło nam wypunktować najciekawsze wspólne przygody mininego lata.
 
Tego lata, jak nigdy dotychczas, nie snuliśmy żadnych planów dotyczących wakacji. Być może z powodu zabiegania w pracy, być może uszczuplonych przez niekończący się remont oszczędności czy uciekającego szaleńczo czasu.
 
Jaki by nie był to powód, wakacje nadchodziły wielkimi krokami, dzieciaki rozpoczęły wędrówkę po nowych przedszkolach w ramach dyżurów letnich, a my nie mieliśmy żadnych planów.
 
Na dwa czy trzy dni przed początkiem naszego urlopu, niespodziewanie otrzymaliśmy zaproszenie od uczennicy mego męża do odwiedzin w jej rodzinnym mieście. Błyskawiczna decyzja, jeszcze szybsze pakowanie i jedziemy. Co ma być to będzie.
 
A gdzie jedziemy? Do Żabnicy. Do Żabnicy czyli gdzie?
 
Jedziemy zupełnie w ciemno. Nazwa miejscowości nic nam nie mówi. Szybkie spojrzenie w internet i już wiemy odrobinę więcej. Kierunek: południe Polski, okolice Żywca, gmina Węgierska Górka. Miejscowość znajdująca się w Beskidzie Żywieckim, w której zabudowa i pola uprawne znajdują się w dolinie potoku Żabniczanka i na zboczach wzniesień otaczających dolinę tego potoku. 
 
A gdzie się zatrzymamy? Zaprosiła nas uczennica do rodzinnej miejscowości, więc i jakiś kąt do spania się znajdzie, jak nie u niej, to na pewno w okolicy coś znajdziemy. 
 
A co będziemy robić? Popytamy miejscowych, oni najlepiej będą znali okoliczne atrakcje.
 
Jak wakacje w ciemno to wakacje ciemno. Bez oczekiwań, bez planów, z uśmiechem na ustach i z otwartym umysłem.
 
Żabnica zauroczyła nas od pierwszych chwil. Przywitały nas w promieniach zachodzącego słońca góry porośnięte strzelistymi drzewami, malownicze domki, zbudowane tuż nad potokiem i zielone wzniesienia. 
 
 
 
A każdy kolejny dzień obfitował w nowe niespodzianki. 
 
1) Konno po górach i lasach 
 
 
Pierwszego dnia nasza urocza gospodyni, wspólnie ze swoją przyjaciółką z pensjonatu agroturystycznego, zorganizowała dla dzieci przejażdżkę konną (oprowadzanie). Oczywiście dla dzieci nigdy nie jeżdżących konno już samo bliskie spotkanie z tymi zwierzętami było bezcenne. Oswajanie się z końmi, głaskanie ich i obserwowanie siodłania okazało się pasjonującym zajęciem. 
 
Mój 6-latek, jako starszy brat, łaskawie zdecydował się oddać większego konia swojej 4-letniej siostrze. I zrobił to nie dlatego, że się go bał, ale żeby nie było jej smutno, że jedzie na mniejszym. Taki z niego dobry brat i gentleman. 
 
Podziwianie gór z grzbietu konia to atrakcja nie tylko dla wytrawnych jeźdźców, ale również i dla początkujących. Ci lepiej sobie radzący mogą skorzystać z transbeskidzkiego szlaku konnego wiodącego z Brennej w Bieszczady. Przez teren gminy Węgierska Górka (do której to gminy należy Żabnica) biegnie trasa: trawers Magurki Radziechowskiej i Glinnego – Rozmusia – Węgierska Górka – Cięcina PKP – Magurka Cięcińska – Matlakówka – Żabnica Skałka (Ośrodek Górskiej Turystyki Jeździeckiej „Alaska”) – Dadoki – Hala Redykalna – Hala Lipowska i dalej na Halę Misiową. 
 
2) Piesze wędrówki 
 
 
 
 
Kolejne dni to czas na piesze wędrówki. Za poradą naszej gospodyni, wraz z dziećmi z pensjonatu, wybraliśmy się na szlak w kierunku Hali Boraczej. Biorąc pod uwagę nasze dzieciaki 4 i 6 lat, był to najkrótszy szlak i najbliższe schronisko, w którym mogliśmy coś zjeść, podziwiając piękno otaczających nas gór.
 
Mając za przewodników lokalne dzieciaki, wybraliśmy skrót, czyli szlak oznaczony kolorem czarnym. I tu należy sprostować trochę wyobrażenia o oznaczeniach szlaków. Wbrew pozorom, kolor czarny nie oznacza najtrudniejszego szlaku. Okazuje się, że kolory używane do oznaczania pieszych szlaków mogą mieć swoje umowne znaczenie, ale wbrew obiegowej opinii, nie mają one związku ze stopniem trudności trasy. Można spotkać się z opinią, iż im kolor szlaku jest ciemniejszy, tym szlak jest trudniejszy. Czarny szlak więc oznaczałby szlak o największym stopniu trudności, a zielony najłatwiejszy. Nie jest to jednak prawdą. Takie znaczenie występuje jedynie na trasach narciarskich.
 
SZLAK CZERWONY – zazwyczaj jest to główny i najważniejszy szlak na danym obszarze. Szlak o sporej długości, który przebiega przez trasę najbardziej wartościową z turystycznego punktu widzenia. 
SZLAK NIEBIESKI – drugi pod względem ważności szlak. Prowadzony na długim dystansie, ale nie będący szlakiem głównym.
SZLAK ŻÓŁTY – tym kolorem oznacza się zazwyczaj szlaki łącznikowe, czasem też dojściowe.
SZLAK ZIELONY – doprowadza do charakterystycznych miejsc lub łącznikowy, czasem też dojściowy.
SZLAK CZARNY – najrzadziej stosowany ze względu na małą widoczność. Oznacza szlak dojściowy, rzadziej łącznikowy 
 
(źródło: http://eloblog.pl/znaczenie-kolorow-szlakow-turystycznych/)
 
Może było to do przewidzenia, a może nie, ale najlepszą kondycją wykazały się dzieci, a nie dorośli. Tak czy inaczej, nagrodą za trudy wspinaczki były widoki i odpoczynek w schronisku. Schronisko, oprócz obsługi rodem z czasów PRL, oferuje przepyszne domowe jedzenie oraz gigantycznej wielkości jagodzianki rozpływające się w ustach. I chociażby dla tych jagodzianek warto było wybrać się na Halę Boraczą.
 
3) Akcja „na ratunek ślimakom”
 
Wędrować z dziećmi można nie tylko po wyznaczonych szlakach. Wieczorami dla odpoczynku, wyciszenia, a przede wszystkim spożytkowania ostatnich pokładów energii dzieci, można udać się na spacer lokalnymi drogami.
 
Lokalne drogi Żabnicy są drogami rzadko uczęszczanymi przez samochody, a przy okazji łatwiejszymi dla małych stópek. Podziwiając drewniane domy, domki letniskowe i ich obejścia, można przy okazji zabawić się w ratowanie ślimaków bez muszelek. Ślimaki te moje szkraby nazywały „ślimakami bezdomnymi”, co jest o wiele ciekawszą nazwą od oficjalnej – „pomrów wielki”.
 
Wieczorami dzieciaki zauważyły, że ślimaki te wędrują sobie z jednej strony ulicy na drugą. Nawet przy niewielkim ruchu drogowym, są narażone na rozjechanie. Stąd zrodził się pomysł na pomaganie tym mięczakom w przechodzeniu na drugą stronę ulicy. Wieczorami nasi mali bohaterowie, zopatrzeni w listek i patyczek, wędrowali kilometrami w poszukiwaniu bezdomnych ślimaczków. Bilans takich wędrówek był różny, ale za każdym razem zamykał się w ilości ponad 20 sztuk. Gdyby ta zabawa wydawała się dorosłym dziecinna i naiwna, to właśnie (zaraz po wizycie w Energylandii) te spacery były najważniejszym punktem opowieści przedszkolnych dzieci :-) 
 
4) Szlak Bunkrów – czyli „ucieczka Minionków”
 
 
  
Okolice Żabnicy oraz Węgierskiej Górki obfitują w dobrze zachowane bunkry. Można powiedzieć, że jest to największa atrakcja Węgierskiej Górki, nazywanej też "Westerplatte Południa”. Bunkrów jest 5 i każdy z nich nosi wdzięczną nazwę: Waligóra, Wąwóz, Wędrowiec, Włóczęga oraz Wyrwidąb. Schrony powstały w czasie II Wojny Światowej, kiedy to na terenie Słowacji utworzono państwo, co stwarzało bezpośrednie zagrożenie dla południowej granicy Polski. Ich budowa rozpoczęła się w kwietniu 1939 roku. Początkowo w rejonie Węgierskiej Górki miało być ich aż 16. Warto wybrać się szczególnie do Wędrowca, w którym od 1993 roku działa Muzeum upamiętniające czasy II Wojny Światowej. Przed wejściem do niego, w amfiteatrze, odbywają się czasem patriotyczne uroczystości. Do bunkrów można dojechać autem, dojść pieszo, dojechać rowerem czy też podjechać konno. Niezależnie od wybranego sposobu, robią wrażenie nie tylko na dorosłych, ale również i na dzieciach, które potrafią wykorzystać je do swoich zabaw. Fort Waligóra (schron wybudowany w okresie lipiec – sierpień 1939 r. brał czynny udział w walkach 2 września 1939 r.) stał się sceną brawurowej ucieczki Minionka,  uwiecznionej na zdjęciach i filmikach dzieci. 
 
5) Bliskie spotkania 3 stopnia z owcami oraz Bacówka 21 wieku 
 
 
 
 
Jedną z największych niespodzianek okolicy okazała się być Bacówka na Bukowinie - Węgierska Górka. Zaskoczyła nas swoim położeniem oferującym piękne widoki (http://www.wgmedia.eu/kamery/bacowka-na-bukowinie-wegierska-gorka  kamera online live), swoją architekturą oraz nowoczesnym wnętrzem. Bacówka nowa, bo otwarta w lipcu 2016 roku. Starania o nią trwały dwa lata, ale dzięki inicjatywie i uporowi Pana Wojciecha Gawła tradycje pasterskie na terenie Węgierskiej Górki są dzięki temu umocnione.
 
Bacówka oferuje prawdziwe wyroby z sera owczego: oscypki, również te wędzone, biały ser, bryndzę. A ich smak jest nieporównywalny do innych pseudo wyrobów z mleka owczego. 
 
Wraz z otwarciem bacówki, na okoliczne łąki powróciły owce. Podróżując po okolicy warto zatrzymać się z dziećmi i pokazać im te piękne zwierzęta. A jeśli będzie się miało odrobinę szczęścia, to można przy okazji spotkać pasterzy odpoczywających na ławeczce. I jeśli nie ma się nic przeciwko lekko wstawionym pasterzom, są oni chętni do rozmowy, podzielenia się ogórkiem kiszonym i pokazania dzieciom z bliska psów pasterskich oraz całego stada. Można w ten sposób spędzić kilka godzin spacerując, rozmawiając i próbując dogonić owce, które w żaden sposób nie chcą pozwolić się pogłaskać. 
 
6) Energylandia czyli nie można nie jechać.
 
 
 
Co by nie napisać o Enegylandii to i tak nie odda to atmosfery miejsca i dobrej zabawy każdego członka naszej rodziny. Dojazd od strony Węgierskiej Górki bajkowy, bo krętymi drogami, wśród gór, drzew i pól. Już same widoki podszas drogi warte są tego wyjazdu. ENERGYLANDIA to największy park rozrywki w Polsce, oferujący kilkadziesiąt atrakcji, które znajdują się na obszarze 26 hektarów, przeznaczony dla wszystkich grup wiekowych – zarówno dzieci, młodzieży, jak i osób dorosłych. 
 
Park zlokalizowany jest w miejscowości Zator, na granicy dwóch największych aglomeracji południa – Śląska i Małopolski, niespełna pół godziny drogi z Katowic i Krakowa, a od Wadowic czy Oświęcimia dzieli go niespełna 17 kilometrów. Więcej nie trzeba i nie należy pisać, bo każdy powinien sam pojechać i spróbować, a rodzicom należy się druga wyprawa, bez dzieci, aby swobodnie mogli wypróbować atrakcje dla dorosłych.
 
12 godzin pobytu minęło niemal jak pięć minut. Wybraliśmy przeokropny dzień na wizytę (innego nie mieliśmy, mogliśmy albo zaryzykować, albo zrezygnować) i w dodatku piątek. Spodziewaliśmy się tłumów, a tu niespodzianka. Dzięki kilkuminutowej burzy (grzmiało i błyskało) zrobiło się na tyle pusto, iż mogliśmy bez kolejek (bo nie można nazwać kolejką 3 czy 4 czekających osób) skorzystać z każdej atrakcji po kilka razy. 
 
Cudze chwalicie, swego nie znacie. Rodzinne wakacje w ciemno okazały się naszymi najlepszymi wakacjami.
 
Kinga Sztomber–Castaneda
 
autorka zdjęć i tekstu przysłanego na konkurs
"Polska z Dziećmi 2017"
(Wszelkie prawa zastrzeżone) 
 
Jeśli jesteś zainteresowany naszymi konkursami,
zapisz się na nasz NEWSLETTER (znajdziesz go na stronie głównej portalu)

Podziel się ze znajomymi
Wyszukiwarka noclegów przyjaznych dzieciom
Gdzie chcesz spędzić wakacje z dzieckiem?

Promowane miejsca przyjazne dzieciom

Ostatnio dodane miejsca przyjazne dzieciom

Dodaj komentarz

Administratorem Państwa danych osobowych zebranych w trakcie korespondencji z wykorzystaniem formularza kontaktowego jest CREONET Hanna Wróbel z siedzibą w Ostrowie Wielkopolskim, przy ul. Wysockiej 1, 63-400, e-mail: dzieciochatki@op.pl. Dane osobowe mogą być przetwarzane w celach: realizacji czynności przed zawarciem umowy lub realizacji umowy, przedstawienia oferty handlowej, odpowiedzi na Państwa pytania – w zależności od treści Państwa wiadomości. Podstawą przetwarzania danych osobowych jest artykuł 6 ust. 1 lit. b Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (RODO), tj. realizacja umowy lub podjęcie czynności przed zawarciem umowy, artykuł 6 ust. 1 lit. a RODO, tj. Państwa zgoda, artykuł 6 ust. 1 lit. f, tj. prawnie uzasadniony interes administratora – chęć odpowiedzi na Państwa pytania i wątpliwości. Dane osobowe będą przetwarzane przez okres niezbędny do realizacji celu przetwarzania, tj. do zawarcia umowy, przedstawienia oferty handlowej, udzielenia odpowiedzi na Państwa pytania lub wątpliwości i mogą być przechowywane do upływu okresu realizacji umowy i przedawnienia roszczeń z umowy. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane ma prawo dostępu do danych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz prawo do przenoszenia danych osobowych, z zastrzeżeniem, że prawo do przenoszenia danych osobowych dotyczy wyłącznie danych przetwarzanych w sposób wyłącznie zautomatyzowany. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane na podstawie zgody, ma prawo do jej odwołania w każdym czasie, bez uszczerbku dla przetwarzania danych osobowych przed odwołaniem zgody. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane ma prawo wniesienia skargi do właściwego organu nadzorczego. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak brak ich podania spowoduje niemożność realizacji umowy, podjęcia czynności przed zawarciem umowy, przedstawienia oferty handlowej, odpowiedzi na pytania lub wątpliwości.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.