facebook

Wyprawa prawie na koniec świata, czyli Bieszczady z dziećmi.

Prawie koniec świata… Bieszczady
 
Solina w moim życiu przewijała się od zawsze. Pamiętam, jak rodzice wspominali swój wyjazd ze znajomymi pod namiot; potem teściowa zachwycona tamą... a mnie tak jakoś życie się ułożyło, że Bieszczady znałam tylko ze zdjęć i to nie własnych.
 
I w tym roku postanowiłam to zmienić. Decyzja była szybka: termin i zgranie urlopów z mężem, rezerwacja noclegu poprzez portal urlopowy i jedziemy.
 
Dotychczasowe nasze wyjazdy były przemyślane, a czas dokładnie zaplanowany. Teraz było inaczej. Czemu? Nie wiem, tak jakoś się złożyło :)
 
Jechaliśmy z Łodzi z dwójką dzieci w wieku prawie 7 lat i 10,5 roku. Dzieci niemałe, ale jedno z chorobą lokomocyjną, a drugie z syndromem "daleko jeszcze?”.
 
Tuż przed wyjazdem zapadła decyzja, że dzielimy podróż na dwie tury. Najpierw Kraków, a stamtąd już Postołów. I powiem szczerze, że to była bardzo dobra decyzja.
 
Kraków - Wawel i tu bardzo dobry pomysł, by wynająć przewodnika. Wycieczka po Wawelu 1,5 h, a pan opowiadał tak, że dało się zainteresować nawet dzieci ;) Potem obowiązkowe lody w restauracji na Wawelu i napoleonki - przyznam, że bardzo smaczne i nie kosztowały fortuny. A odpocząć przy okazji się dało. Koniecznie musieliśmy przejść do Smoczej Jamy i wdrapać się na smoka. I to chyba dzieciakom podobało się najbardziej smiley
 
 
    
Smok Wawelski
 
 
Z Krakowa pojechaliśmy do Postołowa, do Zajazdu u Kmity. To miejsce noclegowe szczerze polecam dla rodzin z dziećmi. Takiego podejścia do dzieci w żadnym hotelu jeszcze nie spotkałam... Do jedzenia mieli to, co zapragnęli, a Pani spełniała wszelkie zachcianki małych gości. Jest też plac zabaw i mały kącik dla dzieci obok stolików na tarasie, więc pociechy mogą się zająć, czekając na posiłek. Wyborne jedzenie - domowe, świeże i pyszne. Polecam ten zajazd wszystkim. Pani właścicielka pomogła nam też ustalić plan na nasze 4 dni urlopu.
 
Pierwszego dnia ruszyliśmy w góry na Połoninę Wetlińską. Oczywiście początki były fascynujące i kiedy ja już ledwo sapiąc (powiedzmy, że z powodu temperatury, a nie z braku kondycji ;) wdrapywałam się na górę, to moje dzieci w podskokach były daleko przede mną.
 
Jasne, były momenty gdy zmęczenie dało im w kość i wtedy sprawdzały się przekąski. Polecam zabranie dużej ilości wody, bo na szlaku każdemu chce się pić.
 
Widoki były cudne i zachwyciły nie tylko mnie i męża… dzieciom się bardzo podobało, więc spokój w górach zakłóciły krzycząc: "Mamo jak tu pięknie! A widzisz tam..."
Od schroniska Kubusia Puchatka poszliśmy w lewo szlakiem… ach te widoki smiley
 
    
Połonina Wetlińska
 
Drugiego dnia padał deszcz, więc postanowiliśmy odwiedzić basen w Lesku. Fajne miejsce dla dzieciaków, choć tylko dwie zjeżdżalnie. Przy okazji chcieliśmy zwiedzić zamek w Lesku, ale teraz jest to kompleks restauracyjno-hotelowy, więc obejrzeliśmy go tylko z zewnątrz.
 
Będąc w Bieszczadach i nie zaliczyć Kolejki Bieszczadzkiej - to nam nie mogło się przytrafić ;) Sama podróż początkowo bardzo ekscytująca, ale z minuty na minutę, kiedy kolej jedzie przez las, coraz bardziej monotonna. Na stacji koniecznie trzeba spróbować jagodzianek - domowych, pysznych.
 
 
Kolej Bieszczadzka 
 
Po wycieczce kolejką, jeszcze na stacji, jest mały plac zabaw dla dzieci, który szczerze polecam. Obok placu zabaw jest mały strumyk, taki górski urokliwy, z kamieniami. Moje dzieci nie chciały stamtąd wracać, bo zawody w puszczanie kaczek nie miały końca smiley
 
    
Strumyk
 
 
Trzeci dzień to wycieczka na Tamę. Powiem szczerze, że sama Tama robi wrażenie na małych i dużych, ale chyba dużo większe wrażenie robi ilość ryb, które pływają przy Tamie. smiley 
 
    
Tama na Jeziorze Solińskim
 
Nasz krótki urlop w Bieszczadach dobiegł końca, ale w drodze powrotnej do domu postanowiliśmy coś jeszcze zobaczyć.
 
Zupełnie przypadkowo trafiliśmy na Zamek w Krasiczynie. Naprawdę warto tam pojechać. Zamek jest w pięknym ogrodzie (dużo miejsca dla dzieci do biegania) i są tez dodatkowe atrakcje, tj. zwiedzanie lochów (uwaga straszywink) oraz wejście na wieżę (schody dość strome).
 
    
Zamek w Krasiczynie
 
 
Jeżeli macie trochę dni wolnego, polecam Bieszczady z dziećmi. Może nie wejdziecie na wszystkie szczyty, ale odpoczniecie i spędzicie miło czas, a o to chyba chodzi. smiley 
 
    
Inne atrakcje Bieszczad
 
 
 
Katarzyna Rymanowska
autorka zdjęć i tekstu przysłanego na konkurs
"Polska z Dziećmi 2017"
(Wszelkie prawa zastrzeżone) 
 
Jeśli jesteś zainteresowany naszymi konkursami,
zapisz się na nasz NEWSLETTER (znajdziesz go na stronie głównej portalu)

Promowane miejsca przyjazne dzieciom:

KOWALOWE WZGÓRZE
Kamieniec - dolnośląskie
Kotlina Kłodzka (Sudety - Góry Stołowe)
AGROPENSJONAT U GRZEGORZA - Dla Wymagających Rodzin z Dziećmi
Tylicz k/Krynicy Zdrój - małopolskie
Beskid Sądecki
VILLA ŹRÓDŁO - Laureat akcji HOTEL PRZYJAZNY RODZINIE
Tylicz k. Krynicy Zdrój - małopolskie
Beskid Sądecki
HOLIDAY PARK & RESORT w Ustroniu Morskim
Ustronie Morskie - zachodniopomorskie
Wybrzeże Bałtyku
HOLIDAY PARK KACZE STAWY
Łeba-Nowęcin - pomorskie
Wybrzeże Bałtyku
PRIMAVERA JASTRZĘBIA GÓRA - Laureat akcji HOTEL PRZYJAZNY RODZINIE
Jastrzębia Góra - pomorskie
Wybrzeże Bałtyku

Ostatnio dodane miejsca przyjazne dzieciom:

DOMY MORSKIE
Jantar - pomorskie
Mierzeja Wiślana
BIAŁA PAPROTKA
Szalejów Górny - dolnośląskie
Góry Stołowe (Sudety)
HOTEL GÓRSKI RAJ *** - laureat akcji HOTEL PRZYJAZNY RODZINIE
Poręba Wielka - małopolskie
Gorce (okolice Rabki)






Powrót na górę strony

wyszukaj noclegi przyjazne dzieciom

Wakacje z dziećmi :

konkurs
Ciekawe miejsca na wycieczki z dzieckiem
poleć miejsce przyjazne dzieciom
oceń obiekt przyjazny dzieciom
dodaj obiekt przyjazny dzieciom