facebook

Z dziećmi na szlakach Tatr

Tegoroczne wakacje w Tatrach… w roli głównej 8,5 letni Kuba i 6,5 letni Kamil :-)
 
Pomysł wyjazdu w Tatry zakiełkował już wczesną wiosną.
 
Góry to miłość moja i męża od młodości, a do tego tak właściwie to poznaliśmy się w Zakopanem na wyjeździe wakacyjnym w 1997 roku :)
 
20 lat minęło, chłopcy podrośli na tyle, że można wypuścić się w wyższe góry (dotychczas maszerowaliśmy po szlakach w Karkonoszach i Górach Izerskich) – decyzja jedziemy na wakacje w Tatry! :-) I nawet te 700 km już tak nie przerażało, w końcu jedziemy na wyczekane wakacje pokazać dzieciom najwyższe góry w Polsce. 
 
Po 10 godzinach jazdy (ech, ta Zakopianka ;) ), po 9,5 latach od ostatniego pobytu w Zakopanem, dojechaliśmy lipcowym niedzielnym popołudniem. Dzieci otwierały buzie na widok Giewontu i gór w jego tle :-) Zresztą Giewont będzie na tapecie co chwilę, bo przecież widać go będzie przez cały nasz pobyt z każdej strony.. może to więc góra „oklepana,” ale dla naszych chłopców wspaniała.
 
Poniedziałkowy poranek powitał nas pięknym słońcem. Z przygotowanych wcześniej tras na początek wybraliśmy niby „łatwo i przyjemnie” czyli Nosal + Wielki Kopieniec. Zapał chłopców nas zdumiewał – na Nosal wbiegali jak sarenki, trasa niby niedługa, ale stroma, pokonana została w moment. I te ochy, achy na szczycie były niesamowite. A w nas „starych, już na nowo serca się otworzyły, na tak wcześniej ukochane szlaki.. Dalsza trasa była urocza, zejście na Przełęcz pod Nosalem, Polana Olczyska, w końcu Polana pod Wielki Kopieńcem, miejsca cudnych widoków, odpoczynku i zachwytu całej naszej czwórki.
 
 
Między Nosalem a Wielkim Kopieńcem
 
Zdobycie Wielkiego Kopieńca i od teraz droga już w dół :-) Trasa super dla rodzin z dziećmi, momentami można się zmęczyć, ale warto z tego miejsca popatrzeć na panoramę Tatr.
 
Drugi dzień powitał nas deszczem. Lało cały dzień. Bolały nas serca, bo nogi rwały na wycieczkę :-) Na szczęście dzień trzeci był piękny i słoneczny i wybór padł na zapamiętaną przez nas, mało uczęszczaną kiedyś Dolinę Chochołowską
 
Dolina Chochołowska
 
Tłum w tej dolinie trochę nas zaskoczył, ale nie zabrał uroku tej wędrówce. Po 8 km marszu wszystkie trudy wynagrodziła szarlotka i gorąca czekolada na Polanie Chochołowskiej :-)
 
Odpoczynek i dalej w drogę na Grzesia!  Jeszcze nigdy dzieci nie były tak wysoko, ciągnęło je więc by zdobyć te ponad 1650 metrów..
 
Droga była dość trudna, szlak po wczorajszych deszczach mokry, ale to nikogo nie zniechęcało. Na szczycie podziwiając panoramę Tatr Zachodnich padło marzenie – następnym razem musimy wejść na Wołowca :-) Tak pięknie z tego Grzesia wyglądał.. 
 
 
Na Grzesiu
 
Tego dnia mieliśmy ponad 20 km w nogach, zmęczenie było duże, ale i satysfakcja z tak cudownego rodzinnego dnia.
 
Kolejny dzień miał być znów lżejszy (nasza dewiza to dzieci zachęcić, a nie zniechęcić), więc wybór padł na zdobycie Sarniej Skały. Wymaszerowaliśmy z Zakopanego Doliną Białego – trasa lekka i bardzo przyjemna, towarzyszył nam szum potoku, zachwycały po drodze skałki, co fascynowało dzieci, wspinaczkom nie było końca.
 
 
Dolina Białego
 
Szczyt zdobyliśmy pełni zaskoczenia, ze na wyciągnięcie ręki był.. Giewont w całej okazałości :-) Ten sam, o którym chłopcy mówili każdego dnia :-)
 
Ze szczytu schodziliśmy Doliną Strążyską, gdzie nie mogliśmy nie zobaczyć Wodospadu Siklawica.
 
 
Wodospad Siklawica
 
Do tego pomidorowa ze schroniska na długo pozostanie w naszej pamięci i nawet deszcz, który nas złapał, tu nagle nie był straszny. W górach nie można się złościć przecież :-)
 
Tego dnia wiedzieliśmy już, ze miłość do gór w chłopcach kiełkuje i wypełnia serce z każdym dniem mocniej. Dlatego kolejnego dnia już nie poszliśmy na trasę przygotowaną wcześniej, jeszcze w domu.
 
Chłopcy przekonali na,s by zdobyć.. dwutysięcznik. Padło na Kasprowy Wierch, któremu brakuje co prawda 13 m do okrągłych 2000.. ale jednocześnie zabezpieczyliśmy się możliwością powrotu kolejką.. Jak się okazało, całkiem niepotrzebne były ten nasze obawy.
 
Trasę na Kasprowy zaczęliśmy wcześnie rano. Dzień zapowiadał się gorący. Wybraliśmy wariant wejścia przez Halę Gąsienicową. Wyruszyliśmy z Kuźnic żółtym szlakiem Doliną Jaworzynki, gdzie po lekkiej trasie na początku, wspinaczka była coraz bardziej stroma. Chłopcy dzielnie wchodzili kamień po kamieniu zachwycając się samym szlakiem, pozostającą w dole Doliną jak i tym co przed nimi.
 
Hala Gąsienicowa jest też jednym z naszych ulubionych miejsc, to było cudne uczucie znów tu być, podziwiać charakterystyczny Kościelec i pozostałe szczyty dookoła. (tak tak, Kościelec to kolejna góra, którą chłopcy chcą kiedyś zdobyć :- ).
 
Spędziliśmy tu sporo czasu, zdjęciom nie było końca :-) Ale przed nami było blisko 500 metrów w górę! No to w drogę. Trasa przyjemna, fajnie ułożone kamienie, ale wyczerpująca głównie mamę i młodszego syna. Ale nam się nie spieszyło. I choć w zasięgu wzroku cały czas mieliśmy schronisko z Kasprowego, to wydawało się, że droga nie ma końca ;-)
 
 
 
Z Hali Gąsienicowej na Kasprowy
 
Tuż przed szczytem jednak nastąpił przypływ energii i radości, że nam się udało tak wysoko wejść.
 
 
Kasprowy
 
Widok z każdej strony Kasprowego Wierchu jest przepiękny – w kierunku Świnicy (mamo, a jak będę miał 10 lat, to już na Świnicę będę mógł wejść? :-) ), w stronę Czech, jak i na Czerwone Wierchy oraz… tak , tak –  na Giewont!
 
Posileni, odpoczęci i świadomi, że czeka nas 1000 m w dół, ruszyliśmy zielonym szlakiem przez Myślenickie Turnie do Kuźnic. Szło się nam dobrze, choć powrót trwał ponad 3 godziny, a cała wycieczka to blisko 11 godzin :-)
 
To był naprawdę udany, no i niezapomniany dzień.
 
Następnego dnia byliśmy nastawieni, że chłopcy mogą być zmęczeni i odpuścimy? Ale nie było mowy –  szybkie śniadanie i szykowanie w góry :-) 
 
Wybór padł na kolejne urocze i kolejne nasze „ulubione” miejsce w Tatrach – Rusinową Polanę. Wyruszyliśmy z Zazadni przyjemną lekką trasą do kościółka na Wiktorówkach. Tu niechcący wyszła nam „lekcja” o szacunku do gór przy tablicach upamiętniających tych, którzy zginęli w górach – starszy syn nie mógł się od nich oderwać.. Rusinowa Polana przywitała nas pięknym słońcem, beczącymi owcami dookoła i pysznymi oscypkami z bacówki.
 
Posileni stanęliśmy przed wyzwaniem – około tysiąc schodów na Gęsią Szyję. My nie damy rady? My? :D  Starszy syn jak co dzień wyrwał się do przodu licząc czy tych schodów jest rzeczywiście tysiąc.. :-)
 
Lekko nie było, ale Gęsia Szyja była nasza! Piękne skałki, jeszcze piękniejsze widoki znów wynagrodziły trud wspinaczki.
 
 
Gęsia Szyja
 
Dalsza droga zaskoczyła nas.. brakiem ludzi :-) Wybraliśmy zejście przez Rówień i Polanę Waksmundzką do Zazadni – na szlaku byliśmy prawie sami! Polecamy tę trasę z całego serca, bo jest przyjemna i bardzo urocza, a do tego chwilowe oderwanie od tłumów też nie zaszkodzi ;). To był kolejny piękny dzień w Tatrach!
 
Nasz urlop zbliżał się do końca, pozostał  nam ostatni dzień i niezbyt dobra prognoza pogody, zmęczenie młodszego syna, a jednocześnie niespełnione marzenie starszego syna – Giewont! Tak bardzo chciał tam wejść, tak bardzo namawiał, że tego dnia wybraliśmy trasę, z której górę tę zdobyć można. Z Kuźnic doszliśmy na Kalatówki, gdzie zaliczyliśmy leżenie na łące (jak za dawnych czasów).
 
 
Kalatówki
 
Następnie ruszyliśmy do schroniska na Hali Kondratowej. Niestety napływające chmury nie pozwoliły iść dalej w górę ku już widocznemu krzyżowi na Giewoncie (a miał iść tata i starszy syn), co spowodowało wielki żal Kuby. Co się odwlecze to jednak nie uciecze synku…Po coś w te Tatry wrócić przecież trzeba ;-) 
 
Nasz tydzień w górach to ponad 90 km w nogach, jakieś 50 godzin spędzonych na szlaku, to niezliczone uśmiechy naszych synów, duma ze zdobytych szczytów, to też walka ze zmęczeniem i pokonywanie swoich słabości. To pokochanie gór całym sercem i chęć powrotu w Tatry koniecznie na przyszłe wakacje. 
 
To po prostu – najlepsze nasze wakacje na świecie. :-)
 
 
Ania Dokurno
 
autorka zdjęć i tekstu przysłanego na konkurs
"Polska z Dziećmi 2017"
(Wszelkie prawa zastrzeżone) 
 
Jeśli jesteś zainteresowany naszymi konkursami,
zapisz się na nasz NEWSLETTER (znajdziesz go na stronie głównej portalu)

Promowane miejsca przyjazne dzieciom:

KARINA
Wisła - śląskie
Beskid Śląski
VILLA ŹRÓDŁO - Laureat akcji HOTEL PRZYJAZNY RODZINIE
Tylicz k. Krynicy Zdrój - małopolskie
Beskid Sądecki
PRIMAVERA JASTRZĘBIA GÓRA - Laureat akcji HOTEL PRZYJAZNY RODZINIE
Jastrzębia Góra - pomorskie
Wybrzeże Bałtyku

Ostatnio dodane miejsca przyjazne dzieciom:

DOMKI RÓŻANE
Chłapowo - pomorskie
Wybrzeże Bałtyku
DOMKI PIASTOGRÓD
Jarosławiec - zachodniopomorskie
Wybrzeże Bałtyku
Ośrodek Wczasowy NEPTUN
Wicie - zachodniopomorskie
Wybrzeże Bałtyku
APARTAMENT NA WANIÓWCE
Stróża - małopolskie
Beskid Makowski
NADMORSKI PENSJONAT FALTOM***
Swarzewo k. Władysławowa - pomorskie
Wybrzeże Bałtyku
GÓRSKA LEŚNICZÓWKA
Zubrzyca Górna - małopolskie
Beskid Żywiecki






Powrót na górę strony

wyszukaj noclegi przyjazne dzieciom

Wakacje z dziećmi :

konkurs
poleć miejsce przyjazne dzieciom

Wasze wyprawy z dziećmi

dodaj obiekt przyjazny dzieciom
oceń obiekt przyjazny dzieciom