Tatry zimą dla początkujących

Tatry z dziećmi zimą?

Wyjazd w góry to świetna sprawa dla całej rodziny. Większości rodzin spacery i wspinaczki górskie kojarzą się głównie z ciepłym okresem - lata, wiosny, złotej jesieni. Prawda jest jednak taka, że góry zimą również zachwycają! Do tego hartują ducha i ciało, stanowią wielką przygodę i, jeśli mamy szczęście, dają możliwość zabawy na śniegu, o którą w miastach coraz trudniej.

Nam udało się w ostatnim czasie pojechać na kilka dni w Tatry i szczerze przyznajemy, że był to nasz pierwszy zimowy wyjazd w góry, który był nastawiony na chodzenie, a nie na jazdę na nartach (stoki były zamknięte). Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego nowego doświadczenia. Teraz wiemy, że chcemy zimowe wycieczki górskie na stałe włączyć do naszego repertuaru zimowych wypadów jedno- lub kilkudniowych.

Na jakie trasy można udać się z dziećmi - tak żeby było bezpiecznie i do przejścia w ciągu dnia, który zimą jest znacznie krótszy? Dziś opowiemy Wam o 4 wycieczkach, które nam udało się odbyć bez problemów z dwójką dzieci - 5-letnią córką i 9-letnim synem, którzy po górach do tej pory chodzili we wszystkie pory roku poza zimą.

 

PROPOZYCJA PIERWSZA - DOLINA KOŚCIELISKA

Doliny w zimie sprawdzają się idealnie, bo droga nie pnie się pod górę (albo w nieznacznym stopniu), często idzie się wzdłuż rzeki i z reguły po drodze można podziwiać widoki na majestatyczne Tatry. Dodatkowo, jeśli jest śnieg, można wziąć ze sobą sanki i trochę wspomóc dzieci w wędrówce.

Dolina Kościeliska - trasy dla początkujących

Przy wejściu do Doliny Kościeliskiej znajduje się kilka parkingów (koszt to ok. 20-30 zł na dzień). Po zaparkowaniu samochodu na jednym z nich, udaliśmy się do wejścia do doliny, gdzie w budce kupiliśmy bilety wstępu do parku oraz wbiliśmy do książeczek PTTK naszych małych piechurów obowiązkowe pieczątki.

Przed wejściem do Doliny Kościeliskiej

Droga była początkowo trochę oblodzona, więc bez raków trzeba było iść dość ostrożnie. Po chwili mija się bacówkę, przy której w sezonie odbywa się kulturowy wypas owiec, potem zobaczycie kapliczkę, a dalej przydrożny krzyż.

Szlaki dla początkujących w Tatrach
Dolina Kościeliska - droga do schroniska z dziećmi

Spacer doliną wiedzie wzdłuż rzeki, a co jakiś czas z obu stron trasy znajdują się ławy, gdzie można przysiąść i odpocząć (my robiliśmy krótkie przerwy na ciepłą herbatę) oraz znaki, które kierują na inne szlaki/szczyty/łąki.

Spacer po Tatrach z rodziną
Odpoczywamy z dziećmi na trasie

Ponieważ tego dnia naszym celem było Schronisko na Ornaku, mijaliśmy te znaki bez większego żalu. Droga do schroniska ma około 6 kilometrów i przez większość spaceru jest płaska, ostatnie ok.1,5-2 kilometry wznoszą się minimalnie, co przy zalegającym śniegu stanowiło pewne utrudnienie przy spacerze do schroniska, ale zdecydowaną zaletę w drodze powrotnej, kiedy to dzieci pokonywały ten odcinek na tzw. jabłuszkach.

Tatry - zjeżdżamy na sankach

Do schroniska dzieci dotarły dość zmęczone, ale po zjedzeniu ciepłej zupy wstąpiły w nie nowe siły i przez godzinę szalały na śniegu - bitwa na śnieżki i budowanie bazy śnieżnej wynagrodziły trudy podróży.

Wycieczka z dziećmi w Tatry
Zabawa na śniegu przy schronisku

Schronisko na Ornaku działa w opcji na wynos - kupicie tu zupy (większość nie gotowana na mięsie, co ucieszy wegetarian), pierogi, naleśniki, zestaw z kotletem schabowym, tosty, kawę (czarna/rozpuszczalna), herbatę. Na zewnątrz znajduje się sporo stolików, przy których można usiąść, odpocząć, zjeść z gratisowym widokiem na Tatry. W schronisku są też dostępne toalety.

Schronisko na Ornaku

Po godzinnym odpoczynku zadecydowaliśmy o odwrocie, wiedząc, że o 15:30 zaczyna się ściemniać i warto o tej godzinie być już w pobliżu samochodu. Droga powrotna minęła nam zdecydowanie szybciej, dzieci zjeżdżały na jabłuszkach i biegły na przemian. Tata w pewnym momencie odbił na Wąwóz Kraków, do którego wejście znajduje się przy głównej drodze, po to aby po ok.45 minutach dołączyć do nas znów.

Zima w górach - Tatry dla początkujących


DODATKOWE INFO:

  • Droga do schroniska na Ornaku (początkowo po lodzie, potem po śniegu, z małymi przerwami) zajęła nam 2,5 godziny,
  • Droga powrotna to w naszym wypadku trochę ponad 1,5 godziny spaceru,
  • Razem z odbijaniem na boki i zabawą przeszliśmy ok.15 kilometrów,
  • Na początku trasy i potem jeszcze w dwóch miejscach znajdują się toalety (czyste toi-toie).do połowy trasy można w zimie dojechać saniami, które są w stanie pomieścić rodzinę 2+2 (ewentualnie 2+3). Koszt takiej przejażdżki w jedną stronę to 100 zł.
Zjazd saniami
Trasy dla początkujących w Tatrach

Niektórzy, szczególnie z małymi dziećmi lub ci, którzy zbyt późno zebrali się z domu, korzystali z tej opcji, żeby pobawić się trochę na śniegu (są tu stoły i ławy) i spędzić czas na powietrzu, ale nie udawali się już dalej w trasę.

♦  ♦  ♦  ♦  ♦

Czytasz artykuł w portalu Dzieciochatki.pl - Miejsca Przyjazne Dzieciom

NOCLEGI POLECANE PRZEZ RODZICÓW: 
>>KLIKNIJ TU<<

♦  ♦  ♦  ♦  ♦

 

PROPOZYCJA DRUGA - RUSINOWA POLANA

Rusinowa Polana to obowiązkowy cel wycieczek rodzinnych, szczególnie na początku tatrzańskiej przygody. Nie dość, że jest łatwo dostępna, to jeszcze po drodze, jak i z samej polany roztacza się piękny widok na panoramę majestatycznych Tatr. Dodatkowo, Rusinowa Polana jest świetnym punktem wyjścia do zdobycia szczytu Gęsia Szyja, na który da się dojść po kilkuset schodkach. Poniżej 2 zdjęcia z Rusinowej Polany z października, żebyście mogli zobaczyć, jak wygląda tam zazwyczaj.

Wycieczka z dziećmi - Rusinowa Polana
Z rodziną na Rusinową Polanę

Naszym dzieciom, które były tu po raz pierwszy 3 miesiące wcześniej, Rusinowa Polana kojarzyła się z super górką do zjeżdżania na sankach, więc od razu wiedzieliśmy, że zimowy spacer w to miejsce obowiązkowo odbędzie się z sankami. Tak jak my przygotowani byli zresztą prawie wszyscy (głównie rodziny z dziećmi), których pod koniec grudnia mijaliśmy po drodze.

Na Rusinową Polanę można dojść z parkingu w Zazadni lub Wierch Porońcu. W zimie, z sankami zdecydowanie polecamy ten drugi parking. Z Zazadni idzie się miejscami ostrzej pod górkę, głównie po schodach, więc tą drogą lepiej wracać z dziećmi i najlepiej bez dodatkowych sprzętów.

Jesienią ruszyliśmy z Wierchu Porońca, a wróciliśmy przez Wiktorówki właśnie do Zazadni.

Tym razem widzieliśmy, że w obie strony wybierzemy tą samą drogę tj. start i meta były w Wierch Porońcu. Dlaczego? Po drodze nie ma żadnych schodów. Początkowo idzie się przez las trochę pod górkę (można tu miejscami dzieci pociągnąć na sankach), potem droga wiedzie po dość płaskim, otwartym terenie z pięknymi widokami na Tatry. No chyba, że jak w naszym wypadku będzie taka mgła, że momentami nie będzie widać nic na kilka metrów do przodu, a co dopiero w oddali smile.

Rusinowa Polana - na szlaku

Dzieci natomiast wiedząc, że nagrodą za spacer będzie jazda na sankach, maszerowały bez marudzenia. Miejscami z minimalnych pagórków zjeżdżały na sankach, miejscami był ciągnięte przez nas lub ciągnęły siebie nawzajem, tak więc sama droga była dość zabawowa.

Atrakcje dla dzieci w Tatrach - sanki
Zjeżdżamy na sankach z dziećmi
Zimowy wyjazd w Tatry - Rusinowa Polana

Kiedy dotarliśmy do celu okazało się, że widoczność jest prawie zerowa, ale dzieci i tak od razu przystąpiły do zabawy na śniegu i poszukiwania tras do zjeżdżania. Po godzinie, kiedy mgła trochę się przerzedziła, naszym oczom ukazały się... dziesiątki bałwanów zbudowanych na całej polanie.

Szlaki dla początkujących - Rusinowa Polana
Tatry z dziećmi zimą

Na polanie spędziliśmy prawie 2 godziny. Zarzuciliśmy początkowy plan wejścia na Gęsią Szyję z powodu bardzo słabej widoczności oraz radości, jaką dzieci miały bawiąc się na polanie.

Zabawa na polanie
Wycieczka w góry z dziećmi zimą

Droga powrotna również była przygodowa, bo w wielu miejscach, szczególnie na końcowym, leśnym odcinku dzieci mogły zjeżdżać na sankach.
Nam dorosłym brakowało trochę przepięknych widoków, ale... pewnie po te widoki jeszcze tu wrócimy, a tak zakosztowaliśmy prawdziwej zimy, takiej, jakie zdarzały się w naszym dzieciństwie, takiej, jakiej nasze dzieci wcześniej jeszcze nie widziały.


DODATKOWE INFO:

  • W zimie budka z biletami na parkingu Wierch Poroniec jest nieczynna, więc bilety wstępu warto kupić wcześniej online: https://tpn.pl/zwiedzaj/e-bilety
  • Parking na Wierch Porońcu jest dość mały (na ok. 20-30 samochodów). My byliśmy tu po godzinie 10 i załapaliśmy się na jedno z ostatnich miejsc. W sezonie letnim o tej godzinie miejsc nie znajdziecie tu na pewno. Gdyby nie udało się tu zaparkować, można zawrócić do ronda (ok. 500 metrów w stronę centrum Zakopanego), i zjechać na nim w prawo, w stronę Bukowiny - tam znajduje się duży parking. Oczywiście w takiej sytuacji warto pasażerów zostawić już przy wejściu na szlak, bo droga od dużego parkingu do małego wiedzie pod górkę wzdłuż ulicy. Tak zrobiliśmy my w październiku - mama z dziećmi wysiadła, tata odstawił samochód i wrócił do nas,
  • Dojście z Wierch Porońca na Rusinowa Polanę zajęło nam niecałe 1,5 godziny
  • Powrót tą samą drogą – godzinę z minutami,
  • Na polanie spędziliśmy ok.2 godziny, otwarta była mała bacówka, gdzie na wynos można kupić oscypki,
  • Na polanę z Wierch Porońca da się dojść z dobrym, terenowym wózkiem- mijaliśmy kilka takich rodzin po drodze,
  • Toalety (toitoie) znajdują się na parkingu Wierch Poroniec, nie ma chwilowo toitoiów przed samym wejściem na polanę (choć były w wakacje i jeszcze w październiku).

 

PROPOZYCJA TRZECIA - MORSKIE OKO Z WJAZDEM BRYCZKĄ/SANIAMI

Droga nad Morskie Oko nie jest bardzo trudna, jest jednak dość długa. Z najbliższego do wejścia na szlak parkingu do schroniska nad Morskim Okiem jest około 9 kilometrów i droga w zasadzie cały czas wiedzie mniej lub bardziej łagodnie pod górkę; przez większość czasu można podziwiać piękne, górskie widoki.

Szlak na Morskie Oko zimą

Początkowo planowaliśmy ją przejść, licząc się z tym, że dojście do schroniska zajmie nam z dziećmi ok. 4 godziny. Dzieci jednak usłyszawszy, jak długa jest trasa, wybłagały u nas wjazd do góry bryczką (warunki nie były jeszcze idealne dla sań). W Nowy Rok, 1 stycznia 2021, analizując możliwości, godzinę (niestety było już ok. 10 rano) i zmęczenie po długiej Sylwestrowej nocy z grami planszowymi, doszliśmy do wniosku, że jeśli raz w życiu mamy tu wjechać, to będzie to właśnie tego dnia. Radość dzieci była wielka, nasza ciut mniejsza, ale wyszliśmy z założenia, że czasem trzeba się dostosować do nich, szczególnie, że wrócić będą jednak musiały na pieszo.

Wjazd bryczką na Morskie Oko

Warto tu też wspomnieć, że konie wjeżdżają tylko do Polany Włosienica, a ostatnie ok. 1.5 kilometra do Morskiego Oka należy przejść pieszo. Wjazd bryczką na polanę trwał ok. godziny, a podejście do schroniska z obowiązkową 10 minutową przerwą na toalety (i ogrzanie się) po drodze (tradycyjne, czyste toalety w budynku przy Barze Turystycznym) zajęło kolejne 40 minut. Spacer częściowo miał miejsce w słońcu, wśród bieli śniegu i mnóstwa uśmiechniętych i zadowolonych turystów, więc był bardzo przyjemny i orzeźwiający.

Morskie Oko - dobry szlak dla początkujących
Rodzinnie na trasie na Morskie Oko

Schronisko tego dnia cieszyło się sporym zainteresowaniem, dlatego cieszyliśmy się, że mamy swoją herbatę, ciasto i kanapki i możemy spędzić czas, podziwiając widoki, a nie stojąc w kolejce do bufetu na wynos. Samo Morskie Oko zimą to w naszym odczuciu nie ten cud natury, który widzimy na letnich zdjęciach. Było zamarznięte i pokryte śniegiem. Słońce zimą jest na tyle nisko, że teren przy schronisku jest mocno zacieniony i jest tu bardzo zimno. Oczywiście warto ocenić ten widok samemu, bo mamy znajomych, którzy właśnie takie zimowe Morskie Oko kochają, a nam też się podobało, choć nie tak jak na letnich fotografiach.

Schronisko na Morskim Oku
Morskie Oko - widok na jezioro
Morskie Oko pokryte śniegiem

Do brzegu Morskiego Oka można zejść po tradycyjnych schodkach, a 1 stycznia 2021 po zjeżdżalni, którą schodki się stały. Dzieci zjechały w dół na jabłuszkach, dorosłym w zejściu, a potem wejściu pomogły liny zamocowane przy barierkach, co było fajną przygodą.

Zjeżdżalnia zamiast schodów

Część turystów, mimo próśb i ostrzeżeń TOPR, decydowała się pospacerować po zamarzniętej tafli jeziora. My jednak w tej kwestii jesteśmy jednomyślni - najważniejsze jest bezpieczeństwo i uważamy, że szczególnie z dziećmi nie warto ryzykować. Kilka dni później usłyszeliśmy w mediach o turystach, pod którymi pękł lód - na szczęście wyszli z tego bez szwanku.

Przy Morskim Oku, zabawiliśmy tylko pół godziny, bo mimo wydawałoby się solidnego ubioru, było nam tu tak zimno, jak w żadnym innym miejscu podczas całej naszej zimowej przygody.

Zeszliśmy więc niżej, do Baru Turystycznego i kolejną godzinę spędziliśmy właśnie tutaj - na tarasie podziwiając widoki, odpoczywając, a dzieci - również zjeżdżając z zasp śnieżnych na jabłuszkach. Zjedliśmy obiad, wypiliśmy zimową herbatę i gorącą czekoladę, dzięki czemu nabraliśmy sił na długą drogę powrotną.

Bar Turystyczny na trasie
Morskie Oko - droga powrotna

A droga w dół? To ulubione wspomnienie dzieci z naszego wyjazdu, ponieważ prawie jej połowę udało się im z tatą zjechać na sankach, tym samym bijąc rekord najdłuższego zjazdu w życiu. Drugą połowę dzieci częściowo szły, częściowo jechały - radośnie i bez marudzenia.
Spacero-zabawa zajęła im ok.1,5 godziny.

Ja (mama) całą drogę zeszłam na pieszo, co zajęło mi 2 godziny miarowego marszu bez większych przerw. Droga była momentami śliska, trzeba było iść bardzo ostrożnie i bez raków nie dało się za bardzo korzystać ze schodków-skrótów, które przecinają główną drogę, bo były bardzo śliskie.

Po drodze - piękne widoki przez całą drogę, a na ostatnim odcinku również widok na wodospad - Wodogrzmoty Mickiewicza.

Wodogrzmoty Mickiewicza zimą

To była bardzo udana wycieczka smile!

DODATKOWE INFO:

  • Przy wejściu na szlak znajduje się wielki parking, na około 300 samochodów. My byliśmy tu chwilę po 10 rano i był już prawie pełny. Są też parkingi wzdłuż głównej drogi, a potem kilka bardziej oddalonych. W lecie warto zarezerwować przez internet miejsce na tym największym. Zapełnia się wtedy z reguły do 8 rano.
  • Przy wejściu na szlak stoi zawsze kilka bryczek. W chwili obecnej bryczką może wjechać 8 osób. Koszt to 50 zł za osobę w górę/ 40 zł zjazd. Podchodzi się do pierwszej bryczki, kiedy znajduje się 8 chętnych osób, bryczka odjeżdża i zapełnia się kolejna itd.
  • Wjazd trwa około godzinę i nasze dzieci już po 20 minutach zaczęły marudzić, że się nudzą i że im zimno - wspólnie ustaliliśmy, że to był nasz pierwszy i ostatni wjazd bryczką. Następnym razem wstaniemy wcześnie i wejdziemy na własnych nogach.
  • Kilka słów o koniach, o które intensywnie wypytałam woźnicę - koń może wykonać maksymalnie 2 kursy dziennie, ale między nimi musi odpoczywać min. 2 godziny. Z tego powodu zimą większość koni wykonuje jeden kurs na dzień (bo w trakcie odpoczynku koni, czeka i marznie właściciel). Konie jeżdżą z reguły co 2 dzień. Minimum co dwa dni konie muszą mieć wolny dzień. Nie mogą jeździć po zmroku. Wszystkie konie są podobno zaczipowane, tak, że odpowiednie służby mogą kontrolować, ile i kiedy zwierzęta pracują. Mamy więc nadzieję, że konie są dostatecznie chronione przed wysiłkiem ponad ich siły.
  • Bar Turystyczny oferuje ciepłe napoje ( kawa, herbata, grzane piwo, grzane wino, gorąca czekolada) i dość zróżnicowane posiłki (kanapki, sałatki, pierogi, naleśniki, dania mięsne, zupy, szarlotkę). Ceny bardziej przystępne niż np. na Kalatówkach, o których zaraz napiszemy,
  • Po drodze w 4-5 miejscach stoją rzędy toi-toiów, są też stoły i ławy,
  • Na dużym parkingu znajduje się bar, w którym można kupić ciepłe napoje i jedzenie typu fast food.

 

PROPOZYCJA CZWARTA - KALATÓWKI I HALA KONDRATOWA

Trasa z Kuźnic na Kalatówki to teoretycznie najprostsza z tras, które pokonaliśmy. Wiedzie pod górkę, ale jest stosunkowo krótka, więc jest bardzo popularna wśród rodzin z dziećmi, szczególnie zimą. Dlaczego? Przy najwyżej położonym w Polsce hotelu znajdują się cudne górki na sanki. W tym roku są jeszcze lepsze niż zwykle, bo do górek typowo sankowych dołączył na chwilę cały wielki, chwilowo nieczynny stok - niektóre dzieci, w tym nasz syn skorzystały z opcji wejścia i zjechania tą długą trasą w dół.

Wejście na Kalatówki z dziećmi zimą

Dlaczego piszemy więc o teoretycznie najprostszej trasie? Początek tej trasy, jak również główne chodniki i ulice w Kuźnicach były tak mocno oblodzone, że momentami wejście, a jeszcze bardziej zejście z górki było sporym wyzwaniem. Niemniej jednak - daliśmy radę i warto było!
Wejście na Kalatówki zajmuje w normalnych warunkach około pół godzinki, zimą - ciut dłużej. Nam zajęło ok. 50 minut, co jest czasem bardzo dobrym biorąc pod uwagę, że po drodze zajrzeliśmy jeszcze do kaplicy oraz Pustelni Brata Alberta i izby pamięci jemu poświęconej.

Pustelnia Brata Alberta

To miejsce, z zachowaniem należytych zasad zachowania, może odwiedzić każdy turysta, bez żadnych opłat. Taka wizyta nie trwa długo, ale nam miło było spędzić chwilę w zacisznym wnętrzu kapliczki, a potem zajrzeć do izby pamięci, która jest ładnie wyremontowana, a w środku można w sposób interaktywny poznać historię życia świętego Adama Chmielowskiego. Nasze dzieci lubią takie dodatkowe, nietypowe przystanki, więc może i Waszym by się spodobało?

Atrakcje dla dzieci w Tatrach - izba pamięci

Po dojściu na górę - nagroda smile. Piękne widoki na cudne Tatry, świetne górki na sanki i ciepły posiłek na wynos, który można zjeść przy jednym ze stolików, z których równocześnie da się obserwować dzieci.

Kalatówki - odpoczynek na szczycie
Kalatówki - szlak dla początkujących w Tatrach

Godzinę oddawaliśmy się białemu szaleństwu, a po nim, mimo początkowych oporów dzieci, postanowiliśmy dojść jeszcze z Kalatówek na Halę Kondratową, gdzie znajduje się najmniejsze tatrzańskie schronisko.

Droga na halę wiedzie przez las i jest bardzo przyjemna. W lecie należy pewnie do bardzo łatwych, zimą w niektórych miejscach było ślisko, ale wystarczyło uważać, żeby bez upadków dotrzeć do celu. Droga wiedzie głównie pod górkę, jest jeden czy dwa bardziej płaskie momenty, ale trasa jest generalnie krótka.

Droga na Halę Kondratową
Zimą na trasie na Halę Kondratową

Znaki mówią o 45 minutach. My narzuciliśmy sobie dość szybkie tempo i po 50 minutach naszym oczom ukazało się schronisko i znów piękne, choć jakże inne niż na Kalatówkach widoki!

W drodze do schroniska na Hali Kondratowej
Zimowa wycieczka po tatrzańskich szlakach dla początkujących

Hala Kondratowa zrobiła na nas duże wrażenie i aż chciałoby się na niej siedzieć i siedzieć... Niestety, była już godzina 14.30, co zimą jest porą graniczną, bo ok. 15.30 pomału zaczyna się ściemniać. Pozwoliliśmy sobie więc na 20 minut przerwy, gorącą czekoladę, kilka zjazdów na jabłuszkach i z żalem musieliśmy zacząć odwrót.

Przerwa na jedzenie z widokiem na góry

Droga powrotna przypadła do gustu szczególnie dzieciom, bo ponad połowę zjechały na jabłuszkach. Co prawda po drodze były jakieś korzenie i nierówności, ale na tyle przykryte śniegiem, że dzieci zjeżdżały nawet ze spadów przypominających nieco schody. Nie tylko zresztą nasze dzieci.

Zjazd na jabłuszkach w drodze powrotnej

W drodze powrotnej nie weszliśmy już do góry na Kalatówki, tylko dołem, niebieskim szlakiem dostaliśmy się do Kuźnic. Dotarliśmy tam chwilę przed 16.00, kiedy na szlaku było już ciemno.


DODATKOWE INFO:

  • Cała wycieczka zajęła nam ok.5 godzin, trzeba jednak wziąć pod uwagę, że nasze dzieci bardzo sprawnie maszerowały.
  • Wejście na Kalatówki (w tym odwiedzenie Pustelni po lewej stronie głównego szlaku, po ok.500 metrach)- ok. 50 min.,
  • Przejście z Kalatówek na halę Kondratową ok. 50 minut,
  • Zejście/zjechania z Hali Kondratowej, niebieskim szlakiem do Kuźnić- ok. godzina,
  • Trasa tego dnia liczyła ok.14-15 kilometrów,
  • W Kuźnicach prywatne samochody nie mogą parkować, ale z centrum Zakopanego kursuje tam mnóstwo busików i taxi-busów,
  • Zarówno na Kalatówkach, jak i na Hali Kondratowej bufety działają w opcji na wynos,
  • Na Kalatówkach i w schronisku na Hali Kondratowej znajdują się toalety (koszt skorzystania z nich -2 zł),
  • Na tę trasę w zimie bardzo polecamy sanki (jeśli idziecie tylko na Kalatówki) / jabłuszko (jeśli idziecie na Halę Kondratową- będzie Wam lżej i wygodniej w trasie z Kalatówek na Kondratową),
  • W zdrowych czasach w hotelu na Kalatówkach możecie wykupić noclegi i wyżywienie, a nawet podjechać do niego samochodem,
  • Bilety wstępu do TPN są do nabycia w budce po drodze lub online.

 

PROPOZYCJA PIĄTA - GUBAŁÓWKA

W dzień wyjazdu mieliśmy jeszcze do dyspozycji ok. 3 godziny, więc postanowiliśmy odwiedzić Gubałówkę, na której dzieci nigdy nie były, a my z mężem (jeszcze osobno) byliśmy na niej strasznie dawno.

Z powodu ograniczenia czasowego, zdecydowaliśmy się na wjazd kolejką (bilet 2+ 2, góra-dół, to koszt 92 zł), co było sporą atrakcją dla dzieci. Nam kiedyś Gubałówka wydawała się nieco...niższa smile.

Atrakcje Zakopanego - kolejka na Gubałówkę

A co u góry? Przepiękna panorama Tatr, duża restauracja, działająca chwilowo w opcji na wynos, trochę śniegu na małą zabawę, zjazd pontonowy (5zł za 15 sekund frajdy), budy, budki, kramy, kramiki. Tej ostatniej rzeczy my akurat nie potrzebujemy i nie za bardzo lubimy, ale wszelkie stragany cieszyły się tu dużym zainteresowaniem.

Na szczycie Gubałówki z dziećmi
Zjazd pontonami na Gubałówce

Chwilowo na Gubałówce znajduje się też mnóstwo świetlnych świąteczno-zimowych instalacji, które zapalane są po zmroku. Nam niestety nie udało się zobaczyć tego świetlistego widoku, a domyślamy się, że jest urokliwy.

Zimą na Gubałówce

Pod Gubałówką znajduje się, od zawsze, targ. Kupicie tu wszystko od oryginalnych góralskich wyrobów i ubrań, po pościele, koce, sanki, zabawki i wszelkiego rodzaju chińszczyznę.

Gubałówka - targ z pamiątkami

Często przechadza się tu, podobnie jak na Krupówkach, jakiś wielki przebieraniec (np. Miś) i zachęca do zdjęć, za które potem wymaga opłaty 10 zł - piszemy o tym, na wypadek, gdyby ktoś wolał się nie nadziać na taką atrakcję.

 

KILKA PRAKTYCZNYCH WSKAZÓWEK:

  1. PAMIĘTAJ, ŻE W ZIMIE DZIEŃ JEST KRÓTKI

    Góry zimą to świetna przygoda dla całej rodziny, ale trzeba pamiętać o kilku istotnych szczegółach.
    Szybko robi się ciemno, więc warto wyjść wcześnie lub tak dobierać trasy, żeby w okolicach godziny 15 być już w pobliżu samochodu. Na wszelki wypadek warto mieć w plecaku czołówki (nam tylko raz się przydała, ale zawsze ją ze sobą mieliśmy).
    Jeśli macie wątpliwości, czy iść dalej, bo robi się późno - nie wahajcie się zawrócić. Wasze bezpieczeństwo jest najważniejsze.

  2. WEŹ JEDZENIE I CIEPŁY NAPÓJ

    Nawet, jeśli w planie macie ciepły posiłek przy schronisku, warto wziąć coś do jedzenia. Pamiętajcie, że zimą często idzie się trudniej i przejście trasy potrafi z maluchami zająć dwa razy więcej czasu niż w lecie - mogą więc zgłodnieć po drodze. Oprócz kanapek, koniecznie weźcie coś, co dzieci lubią, a co szybko uzupełnia niedobory energetyczne - u nas są tu ulubione batoniki i żelki. Żelki są hitem naszych ostatnich wyjść. Przy spadku formy zawsze pojawia się magiczna formuła w stylu: "To jeszcze do tamtego drzewa/mostku/skały i mała przerwa na żelki mocy". Bardzo dobrym pomysłem jest zabranie gorącej herbaty. Naprawdę pomaga na trasie! Nasze dzieci podczas wędrówek w zimie piją głównie herbatę, choć mamy ze sobą również sok i wodę. My dorośli - raczej podobnie. Znajomi zawsze biorą do termosu kakao lub gorącą czekoladę - to też fajny pomysł, jeśli Wasze dzieci są fanami takich napojów.

  3. UBIERZ SIEBIE I DZIECI ODPOWIEDNIO DO WARUNKÓW

    Pamiętajcie też o odpowiednim ubiorze (najlepiej na cebulkę, warto ubrać bieliznę termiczną, a w plecaku mieć po dodatkowej parze rękawiczek), bo wędrówka nie sprawi przyjemności, jeśli będzie Wam za zimno/za gorąco albo będziecie szli w przemokniętych butach czy mokrych rękawiczkach.
    Gdybyśmy mieli wskazać, w jaką część garderoby warto zainwestować więcej przy częstych wyjściach w teren w zimie (nie tylko w góry), byłyby to buty.
    Buty powinny być nie tylko wygodne, ale przede wszystkim nieprzemakalne. Niestety nasze doświadczenie pokazuje, że śniegowce z popularnych sieciówek obuwniczych (nie sportowych) nie nadają się do dłuższych wyjść w teren. Jakie buty się nam sprawdzają? Lowa, Geox, Reima, Viking, znajomi lubią też śniegowce z Decathlonu, choć naszym zdaniem ich podeszwa jak na góry jest zbyt płaska i mogą się ślizgać (atutem jest za to cena). Czasem uda się fajne zimowe buty upolować na wyprzedażach albo w TK Maxx, zdarza się nawet, że kupujemy jakieś resztki magazynowe w lecie smile. Zdecydowanie łatwiej znaleźć w dobrej cenie kurtki i spodnie na śnieg.

  4. POMYŚL O RAKACH

    Choć sami nie mieliśmy ze sobą raków, polecamy je wziąć. To pierwszy zakup, jakiego dokonaliśmy po powrocie z Tatr, a przed kolejnymi górskimi zimowymi wędrówkami. W sumie wszędzie daliśmy radę, ale momentami było naprawdę ślisko i trochę się obawialiśmy. Z zazdrością patrzeliśmy na rodziny wyposażone w te magiczne łańcuchy lub przynajmniej nakładki na buty.
    Wiemy też, że mając raki moglibyśmy chodzić nie tylko po dolinach i stosunkowo łatwych trasach, ale bez obaw wybrać się również np. na Kopieniec Wielki, Nosal czy Sarnią Skałę - do których dojście nie jest bardzo trudne technicznie, kiedy warunki pogodowe są korzystne, a trudniejsze czy nawet niebezpieczne bez odpowiedniego sprzętu, zimą, po lodzie.
    Trasy, które dla Was opisaliśmy, są optymalne dla dzieci. Nie są to pętle, więc można w razie potrzeby zawrócić w dowolnym momencie, gdyby maluchy bardzo oponowały. Nawet kilometr takiego spaceru to czysty zysk smile.

  5. SANKI/JABŁUSZKA - MUST-HAVE ZIMOWEJ WYPRAWY W GÓRY

    Zimą na spacerach w Tatrach koniecznie weźcie sanki lub jabłuszka. Sanki mogą się przydać szczególnie przy mniejszych dzieciach- zmęczone maluchy można wtedy po prostu wieźć, co na pewno sprawi im frajdę. Jabłuszka z kolei są lekkie. My mieliśmy je ze sobą codziennie (nawet wtedy gdy mieliśmy też sanki), bo przyczepione do plecaka nie przeszkadzały, a przydawały się zarówno do całorodzinnych zjazdów, ciągnięcia dzieci (warto mieć jakąś linkę, my woziliśmy dzieci na...pasku od spodni, jabłuszka pełnią wtedy funkcję sanek) jak i np. jako łopaty do śniegu.

 

Czy coś jeszcze warto dodać w kwestii Tatr zimą?

Na zimowe wędrówki polecamy Wam również Dolinę Białego oraz Dolinę Strążyską- tą ostatnią dojdziecie do tzw. herbaciarni, gdzie wypijecie herbatę z bajkowym widokiem na Giewont, a potem możecie w 15 minut dojść do urokliwego wodospadu Siklawica. Nam tym razem nie starczyło czasu, ale wiemy, że te trasy również można spokojnie wziąć zimą pod uwagę.

To jak? Czy już czujecie ochotę, żeby ruszyć na taki zimowy spacer w górach? Zachęcamy Was do tego gorąco. Mimo zimna i braku słońca (taka pogoda przypadła nam w udziale) taka wędrówka rozgrzewa ciało i ducha, zbliża dzieci do rodziców, daje wspaniałe wspomnienia i rozpala miłość do gór. A zimowe góry okraszone słońcem to jedna z piękniejszych rzeczy, jaka Was może w życiu spotkać smile. Powodzenia w Waszych górskich wyprawach, małych i dużych.

A o naszych jesiennych tatrzańskich trasach przeczytacie tutaj:

"Nasza pierwsza tatrzańska przygoda"


PS. Z Zakopanego warto zrobić sobie również wycieczkę do bajkowego rezerwatu przyrody o nazwie Bór na Czerwonem w Nowym Targu.


Autorka tekstu i zdjęć: Aleksandra Horzela-Chrost

 

Przeczytałeś artykuł w portalu Dzieciochatki.pl - Miejsca Przyjazne Dzieciom

POLECANE NOCLEGI PRZYJAZNE DZIECIOM: 
>>KLIKNIJ TU<<



Więcej ciekawych artykułów o podróżowaniu z dziećmi po Polsce tutaj:

WAKACJE Z DZIEĆMI

 
CIEKAWE MIEJSCA NA WYPRAWY Z DZIEĆMI

 NIEZBĘDNIK PODRÓŻUJĄCEGO Z DZIECKIEM

Jeśli podoba Ci się nasz artykuł lub masz do niego uwagi, zostaw komentarz poniżej.

 

Chronione przez Copyscape


WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Portal DziecioChatki.pl


Podziel się ze znajomymi
Wyszukiwarka noclegów przyjaznych dzieciom
Gdzie chcesz spędzić wakacje z dzieckiem?
Sprawdziliśmy dla Was
Ostatnio dodane miejsca przyjazne dzieciom
Dodaj komentarz
Administratorem Państwa danych osobowych zebranych w trakcie korespondencji z wykorzystaniem formularza kontaktowego jest CREONET Hanna Wróbel z siedzibą w Ostrowie Wielkopolskim, przy ul. Wysockiej 1, 63-400, e-mail: dzieciochatki@op.pl. Dane osobowe mogą być przetwarzane w celach: realizacji czynności przed zawarciem umowy lub realizacji umowy, przedstawienia oferty handlowej, odpowiedzi na Państwa pytania – w zależności od treści Państwa wiadomości. Podstawą przetwarzania danych osobowych jest artykuł 6 ust. 1 lit. b Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (RODO), tj. realizacja umowy lub podjęcie czynności przed zawarciem umowy, artykuł 6 ust. 1 lit. a RODO, tj. Państwa zgoda, artykuł 6 ust. 1 lit. f, tj. prawnie uzasadniony interes administratora – chęć odpowiedzi na Państwa pytania i wątpliwości. Dane osobowe będą przetwarzane przez okres niezbędny do realizacji celu przetwarzania, tj. do zawarcia umowy, przedstawienia oferty handlowej, udzielenia odpowiedzi na Państwa pytania lub wątpliwości i mogą być przechowywane do upływu okresu realizacji umowy i przedawnienia roszczeń z umowy. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane ma prawo dostępu do danych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz prawo do przenoszenia danych osobowych, z zastrzeżeniem, że prawo do przenoszenia danych osobowych dotyczy wyłącznie danych przetwarzanych w sposób wyłącznie zautomatyzowany. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane na podstawie zgody, ma prawo do jej odwołania w każdym czasie, bez uszczerbku dla przetwarzania danych osobowych przed odwołaniem zgody. Osoba, której dane osobowe są przetwarzane ma prawo wniesienia skargi do właściwego organu nadzorczego. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak brak ich podania spowoduje niemożność realizacji umowy, podjęcia czynności przed zawarciem umowy, przedstawienia oferty handlowej, odpowiedzi na pytania lub wątpliwości.
Polecane artykuły
Wakacje z dziećmi