Daleko jeszcze? - czyli co zobaczyć w Górach Sowich
„Daleko jeszcze?”
Daleko jeszcze??? To najczęściej zadawane nam – rodzicom pytanie podczas naszych wspólnych wyjazdów.
A no tym razem miało być daleko. Bo z naszej Gwoźnicy Górnej na Podkarpaciu do Jugowa było ponad 500 km do przejechania. Mózgiem operacyjnym każdego wyjazdowego przedsięwzięcia jestem ja, mama Ewelina. Tata Andrzej zaś odpowiada za logistykę i bezpieczne dowiezienie nas do celu.
Mati lat 11 i Zosia lat 9 i zajmują tylną kanapę w naszym autku. O tym, że jedziemy w Góry Sowie zadecydował artykuł w niewydawanym obecnie już czasopiśmie „Poznaj Świat”. Srebrna Góra, kopalnia w Nowej Rudzie, Zamek Książ, szlaki turystyczne przyciągały jak magnes. Plan został precyzyjnie nakreślony, bo jeśli wypoczynek - to tylko aktywny
.
Srebrna Góra – uroki miasteczka
Srebrna Góra była cudowna. Choć tego entuzjazmu, od zawsze wymiotująca Zosia, na pewno nie podzielała, bo musiała do niej dojechać po niezliczonej ilości serpentyn.
Miasteczko malowniczo usytuowane, kręte uliczki, pełno przeciągających się kotów, mieszkańcy wyglądający z okien i sprawdzający, kto to tym razem przyjechał.
Schody, małe sklepiki, brukowane wąskie chodniki. Przykościelny cmentarz zrobił duuuże wrażenie, mały niepozorny kościółek również – a prowadziła do niego nietypowo usytuowana brama, taka jak do jednego z domów. Trochę czasu spędził w Srebrnej Górze sam Napoleon.
Pracownia ceramiki – unikalny magnes do kolekcji
Wisienką na torcie była wizyta w pracowni ceramiki (ac.ceramika) – musieliśmy na panią właścicielkę czekać dobre pół godziny, bo pojechała odsikać psa i zostawiła kartkę, żeby w razie czego dzwonić. Zadzwoniliśmy i czekaliśmy. Było warto
.
Tym samym, tym razem do kolekcji magnesów dołączył Pan Kot jej wykonania.

Wujek Napoleon
Muchołapka – polskie Stonehenge
Rzut beretem mieliśmy do Muchołapki. Pojechaliśmy, zobaczyliśmy i szybko wróciliśmy. Polskie Stonehenge nie zachwyca, a wejściówkę zapłacić trzeba. Dojazd do atrakcji raczej kiepski, więc nie polecamy.

Polskie Stonehenge
Nowa Ruda – niezapomniana wizyta w kopalni
Zachwyciła za to Nowa Ruda, a dokładnie kopalnia w Nowej Rudzie. Świetny przewodnik, człowiek lubiący swoja pracę. Niemałą atrakcją było wejście do niegdysiejszej dyspozytorni kopalnianej. Dzieci nie mogły uwierzyć, że telefony były kiedyś na kabel! Uśmialiśmy się z tego faktu z mężem serdecznie!
No cóż, czas idzie do przodu. Czapkę dyspozytora też można było założyć i usłyszeć komunikaty nadawane przez radio. Miejsce zrobiło duże wrażenie, szczerze polecamy, bilet wart swojej ceny. Dużo śmiechu było przy wybieraniu kasku. Na końcu okazało się, że czerwony był elektryków, a żółty… - koniecznie jedźcie i przekonajcie się sami, jaka grupa górników nosiła ten żółty, a jaka niebieski
.
Samo miasteczko również zachwyciło, szczególnie wieczorny koncert skrzypka na rynku i te ich lody… mniam!

Hallo! Tu Kopalnia w Nowej Rudzie

Mama, ja i Nowa Ruda
Zamek Książ – magia zwiedzania z audioprzewodnikiem
Zamek Książ był obligatoryjnym punktem programu wyjazdu.
Czy wiedzieliście, że dziennie było potrzebnych kilka wagonów węgla, aby go ogrzać? Świetne zdjęcia zdobią ściany kolejnych komnat. Po raz pierwszy zwiedzaliśmy zamek z audioprzewodnikiem. Osobna wersja dla dorosłych użytkowników, osobna dla dzieci - zgrywają się w czasie. Dzieci szły, jak zaczarowane i wcale się nie nudziły!
♦ ♦ ♦ ♦ ♦
NOCLEGI POLECANE PRZEZ RODZICÓW: >>KLIKNIJ TU<<
♦ ♦ ♦ ♦ ♦
Nie polecam korzystać z odpłatnej toalety tuż przy wejściu na plac zamkowy. Na samym zamku jest mnóstwo tych bezpłatnych. Bilet na zamek rezerwowaliśmy wcześniej, bo zainteresowanie obiektem jest spore…

Zasłuchani - Zamek Książ
Szlaki w Górach Sowich – czas na wędrówki
Szlak turystyczny jest obowiązkowy na każdym wyjeździe. Tuptamy. Wędrowanie jest super, daje przestrzeń na rozmowę, wspominamy, rozwiązujemy zagadki. A te widoki, które zaoferowały Góry Sowie, okazały się niezapomniane. Nogi same niosły. Niby niewysokie góry, ale krajobrazy WOW!
Wyznaczona trasa pozwoliła zdobyć kolejne punkty do GOT PTTK. Szlak startował od Schroniska PTTK Zygmuntówka, a kończył się punktem widokowym z królewskim krzesłem - oj niełatwo było się na nie wyskrobać… Super było to, że na szlaku nie byliśmy sami. I miło było usłyszeć przyjazne: „cześć”, „dzień dobry”, ”dobry den” – życzliwość dodawała skrzydeł.

Jak myślę Góry Sowie, to widzę właśnie to

Babskie rozmowy na szlaku

Byłem tu!

A gdzie teraz?

Odpoczynek taty
Jezioro Bielawskie – chwila na odpoczynek
Nad Jeziorem Bielawskim był reset. Plażing i pół dnia nic nie robienia. My, Jastrzębscy nie byliśmy sami nad wodą - inne ptaszyska też wpadły na pomysł rodzinnego odpoczynku
.

Rodzina Łabędziowskich
Zakończenie podróży
7 dni czasu tylko dla nas. I wcale nie było tak daleko… Oby częściej.

Sowy mądre głowy

Warto było!
Przeczytałeś artykuł w portalu Dzieciochatki.pl - Miejsca Przyjazne Dzieciom
POLECANE NOCLEGI PRZYJAZNE DZIECIOM: >>KLIKNIJ TU<<
Więcej ciekawych artykułów o podróżowaniu z dziećmi po Polsce tutaj:
WAKACJE Z DZIEĆMI
CIEKAWE MIEJSCA NA WYPRAWY Z DZIEĆMI
NIEZBĘDNIK PODRÓŻUJĄCEGO Z DZIECKIEM
WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Portal DziecioChatki.pl














